Anna Bichalska

Ślady

Zawsze miałem cholernego pecha. Nie zdziwiło mnie więc, że kiedy Gruby postanowił zastosować jakąś durną, dziecinną wyliczankę, wypadło właśnie na mnie. I tak oto szedłem do nocnego, żeby uzupełnić zapasy browarów. Tego wieczora mieliśmy jechać na koncert jakiejś mało znanej kapeli rockowej. Nie pamiętam nawet już nazwy. Kiedy jednak zajechaliśmy po Gruchę, znaleźliśmy go w opłakanym stanie. Dosłownie i w przenośni. Otworzył nam drzwi i smętnie wtoczył się do mieszkania. Światła były przygaszone. Tylko w pokoju, do którego nas poprowadził, paliła się lampka. Grucha rzucił

Katastrofa

– Co tam u ciebie? – pytasz ze swobodą i z uśmiechem upijasz łyk wina. Kiedy się tak uśmiechasz, przypominasz starożytną boginkę. Może zresztą naprawdę nią jesteś? Masz przecież ogromną moc. Gdybyś tylko wiedziała, że jesteś jak trzęsienie ziemi, jak huragan. Że masz moc niszczenia, burzenia, zabijania i unicestwiania. Niczego się jednak nie domyślasz. Nigdy się nie domyślałaś. Jesteś też piękna, choć chyba nie zdajesz sobie z tego sprawy. Być może nawet nikt ci tego nigdy nie powiedział.

Obcy

Od tak  wielu lat zastanawiano się nad życiem na innych planetach i rozprawiano czy istnieje. Mimo to, kiedy Obcy się w końcu pojawili, wszyscy byli zaskoczeni. Nikt nie był na to przygotowany. Nawet wyznawcy najbardziej nieprawdopodobnych teorii.

Kapsuła wylądowała  pewnego lipcowego popołudnia na jednej z łąk na wschodzie. Oczywiście wzbudziła sensację. Wiadomość szybko się rozniosła i zaraz pojawiły się tłumy gapiów, reporterów i naukowców. Próbowano otworzyć kapsułę. Nie było to łatwe, ale w końcu się udało.

Nos

Urósł mi nos. Zauważyłem to po raz pierwszy wieczorem, kiedy czytałem książkę. Próbowałem skupić się na treści, ale coś mi w tym wyraźnie przeszkadzało. Przez dłuższy czas nie miałem pojęcia co to. Aż nagle mnie olśniło. Nos. Wydawał się znacznie dłuższy. Pobiegłem do lustra i przyglądałem mu się oniemiały. Gdzieś kiedyś słyszałem, że uszy i nos rosną przez całe życie, ale żeby takie coś? Tak nagle?

- Gośka! – zawołałem.

- Czego chcesz? – dobiegł mnie stłumiony głos. Od kilku godzin siedziały z Ewką zamknięte w  pokoju. Kolejny babski wieczór.

Arkh

Otworzył lodówkę. Arkh był tam. Czekał. Jak zawsze. W jego szklanych oczach tańczyły niebieskie ogniki. Chudy, lodowy palec skinął, aby ruszył za nim. Adam przecisnął się między wąskimi półkami, odsuwając na bok starą margarynę i keczup. Spojrzał na rękaw. Znowu zapaskudził sobie koszulę niedojedzonym batonikiem dzieciaków. Trzeba będzie upomnieć je, żeby nie rozrzucały wszystkiego gdzie popadnie. Po chwili był już w tunelu. Czołgał się za smukłą postacią. Zrobiło się zimno, obłoczki pary wydobywały się z jego ust z każdym

Cząstki

Trzymam je w starej, przerobionej, drewnianej szafie. Tylko ja mam klucz. Wśród licznych, półek lśnią różnokolorowymi barwami. Uznałem, że muszę je zachować. Niszczenie ich, byłoby jak niszczenie pamięci o tym co robię. O mojej misji. Poza tym, jak mógłbym tak po prostu zniszczyć te, mimo wszystko, cząstki człowieka?

Subskrybuj RSS - Anna Bichalska