Michał Stonawski

Tik-tak

Jeszcze raz popatrzył na zegarek – podróbka Rolexa, kupiona za grosze na Starym Kleparzu. Te chuje z biura zawsze się z niego śmiały, jakby nie mogły sobie znaleźć lepszego tematu.

– Witam, panie Janie – mawiał z udawaną powagą siedzący przy drugim biurku Krzysiek. – Jak tam pański zegarek, panie Janie?

Dar dla bestii

Krzyczała, spadając. Uderzenie pozbawiło ją tchu, lecz pozostała przytomna. Podłoże było miękkie, zamortyzowało upadek z ośmiu metrów. Jęcząc, przewróciła się na bok, podkuliła nogi i zastygła w pozycji embrionalnej.

Płacząc, starała się pogodzić z losem. Rozsądek mówił jednak, że skoro nie zrobiła tego przez ostatnie lata, teraz też jej się nie uda.

***

Problem z głowy

- Nie jestem teraz gotowa – tłumaczyła Marysia. – Nie jestem gotowa na dziecko, rozumiesz?

Józek siedział na kanapie z pochyloną głową. Nie odzywał się. Tylko ręką, co jakiś czas, podnosił do ust skręta. Dym drażnił dziewczynę coraz bardziej. Józek zawsze był wygadany, nikt mu nie podskoczył, to dzięki temu wyrwał ją na tamtej dyskotece. A teraz jakby mu mowę odjęło. Pieprzony, kurwa, pozer.

- Józek! – Podskoczyła do niego, wyrwała z ręki skręta. Zdeptała obcasem szpilki.

Żadnej reakcji.

Lalka

Padało. Deszcz bębnił w okna, jakby przypominając o swojej obecności wszystkim domownikom. Być może chciał ich przygnębić, wyssać siły życiowe i napawać się widokiem smutnych min? Mama Gosi często tak mówiła, kiedy miała zły nastrój. Dziewczynka nie przejmowała się tym zbytnio. Pan deszcz był jej niestraszny, miała przecież w pokoju tyle zabawek i ciekawych książeczek do przeglądania!

Subskrybuj RSS - Michał Stonawski