Przemek Hytroś

Gdy nadejdzie jesień

Emil Herc siedział przy niewielkim stoliczku i wpatrywał się w krajobraz za malutkim, okrągłym oknem. Było bezchmurne popołudnie. Tak się przynajmniej Emilowi wydawało. Nie widział nieba, bo zasłaniały je wysokie szklane wieżowce. Po ich idealnie prostych ścianach pełzały setki wind, które z tej odległości przypominały mszyce atakujące jakąś bezbronną roślinę. Miasto tętniło ruchem i życiem niczym ogromne mrowisko.

A.Bodaj – to wszyscy diabli

Mefisto był mocno zdziwiony takim obrotem wydarzeń. Przed momentem został wyrwany z ciała czterdziestopięcioletniego Amadeusza Bodaja, które zamieszkiwał przez ostatnie dwie dekady. Ktoś ściągnął go z powrotem do Piekła. Nie taki był plan…

 Usłyszał za plecami głośnie chrząknięcie i odwrócił się gwałtownie.

Jak Maciek wojnę wygrał

Pocisk ze świstem przeleciał tuż obok głowy przycupniętego przy skale Maćka. Chłopak skulił się, odczekał kilka sekund i ruszył pędem w dół kamienistego zbocza. Za plecami słyszał krzyki słowackich strażników i ujadanie wilczura, który im towarzyszył.

E.R.O. I - droga do gwiazd

Wątły blask nocnej lampki oświetlał ponętne ciało kobiety leżącej na wąskiej koi. Pomieszczenie, w którym się znajdowała było ciasne, wypełnione liczną elektroniką, kablami, rurami i akumulatorami. Ledwo starczało tam miejsca na ciasne łóżko i niewielki stoliczek. Temperatura powietrza przekraczała trzydzieści stopni Celsjusza, a dwa słabiutkie wiatraki umieszczone w suficie szumiały cicho, wtłaczając gorące powietrze we wszystkie szpary i zakamarki.

Subskrybuj RSS - Przemek Hytroś