Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Franciszek Mocek

Sierociniec

Timmy leżał bez ruchu i czekał, aż wszyscy zasną. A potem czekał jeszcze chwilę.

Dopiero kiedy był absolutnie pewien, że nikt w jego sekcji nie podsłuchuje, powolutku wyślizgnął się z kubiku i ukląkł na zimnej podłodze. Rozejrzał się – tak dla pewności, że nikt go nie obserwuje  – po czym zaczął cicho powtarzać słowa, których nauczyła go jego matka. Nie potrafił przypomnieć sobie jej twarzy i właściwie tylko ta modlitwa była pozostałością po jego poprzednim życiu.

Życiu przed Sierocińcem.

Timmy zawsze modlił się o to samo. Zawsze o jedno.

Zawsze.

Niedzielny obiad

– Bu? Jesteś?

– W kuchni. Sorry, że nie otworzyłam, ale mam ręce w kurczaku. Dosłownie. W jego tyłku. Faszeruję.

– Dobra, tylko umyję ręce.

– Kupiłeś jogurt? Naturalny?

– Nie słyszę, sekundę. Ręce myję, woda.

– Co mówisz?

– Że myję ręce! Momencik!

– No co się od razu złościsz.

 

– Hej, kochanie. Umyłeś ręce? Masz jogurt?

– Czy co mam? Jaki znowu jogurt? Przecież jest niedziela niehandlowa, a ja musiałem lecieć aż do Krakowa. Miałem przecież dyżur i nawet do głowy mi nie przyszło, że mam kupić…

Zasada trójki

Nazywam się Marcin Słomka.

– Kod. Siedem. Dwa. Dwa. Osiem. Powtarzam i potwierdzam kod manualnego dostępu: siedem, dwa, dwa, osiem.

Komputer przeanalizował mój głos, tak zmieniony przez te dwadzieścia jeden dni, po czym blokada otworzyła się z cichym sykiem.

Tak – pomyślałem, nazywam się Marcin Słomka. I właśnie mijają trzy tygodnie od mojego przebudzenia.

Zrozumcie, naprawdę nie mam wyboru.

 

Najlepszy dzień

– SI-a, start. Atmosfera domowa numer dwa. – Przed oczami pojawił mi się najpierw fotel, a potem wczytała się reszta układu mieszkania. Odczekałem chwilę, aż masa subatomowa nabierze odpowiedniej tekstury i przestrzeń wypełni się przedmiotami. Poczułem, jak pod stopami zmaterializował mi się miękki dywan. Nadal wydawał się obcy, chociaż kupiliśmy go prawie pół roku temu… albo rok? Nieważne. Istotne było to, że nadal się do niego nie przyzwyczaiłem.

Wycieraczka

– Mtinszyszie? – Komunikator znowu wyczyniał cuda. Nie pierwszy zresztą raz, od kiedy Agencja zainstalowała nową wersję oprogramowania.

– Powtórz, Stiop. Coś urwało. Znowu siada komlink – rzucił pod nosem amerykański explorenauta.

– Martin – spróbował ponownie major Stiepan Wywolkov. – Słyszysz mnie?

– Słyszę. Co jest?

Ostat-t-tni raz

Kość pękła z głuchym trzaskiem, przebijając skórę.

– Nigdy więcej – powiedziała obojętnie do stojącego przed nią mężczyzny. – N-n-nigdy więc-c-c-ej.

 

Subskrybuj RSS - Franciszek Mocek