Tomasz Lewgowd

Kapturek

Wilk przełknął babcię, założył czepek i szybko wsunął się pod kołdrę, bo Czerwony Kapturek powinien już lada moment pukać do drzwi.

Godzina minęła, a Kapturek jak nie przychodził, tak nie przychodził. Wilk powoli tracił cierpliwość. Pod pierzyną było gorąco, futro miał już całe mokre, a do tego czuł, że przez babcię dorobił się sensacji żołądkowych i zaraz będzie musiał lecieć w krzaki.

Subskrybuj RSS - Tomasz Lewgowd