Anita Kurowska

Zeszyt w czerwonej oprawie

Wreszcie na miejscu – westchnął Marcin i z zadowoleniem wciągnął głęboko do płuc powietrze przesycone zapachem sosnowego igliwia. Przeciągnął się jeszcze, spoglądając na lekko pomarszczoną taflę jeziora, i wyciągnął z bagażnika dwie wypchane do granic możliwości torby podróżne.

Aśka musiała skończyć projekt, nad którym pracowała od pół roku, dzieciakom został jeszcze tydzień nauki, więc Marcin postanowił, że przyjedzie tutaj sam i wszystko przygotuje.

Subskrybuj RSS - Anita Kurowska