Jastek Telica

Złoty deszcz

Tycjan najpierw ziewnął, a później przetarł oczy.

Brało go na sen, a to stąd, że wciąż nie przywykł do całkiem odwróconej hierarchii pór dobowych. Niby czasu było dość, a wykonywana robota właśnie z tych, że nocą się pracuje. Jednak… Natury nie oszukasz!

Za to zaraz później wgapił się w szereg wyliczeń.

– Nie może być! – prychnął.

Po sprawdzeniu okazało się, że nie tylko może, ale i jest. Natychmiast chwycił za telefon.

Niekrótkie oczekiwanie.

– Co tam? – padło wreszcie w słuchawce. Wyraźnie zaspany głos. Szef umiał kimać.

Subskrybuj RSS - Jastek Telica