Agnieszka Jagna Forysiak

Momento

Dzwonek zadźwięczał cicho, kiedy para – mężczyzna w ciemnym garniturze i kobieta z rozmazanym makijażem – weszli do zakładu. Wewnątrz panował mrok, gdzieniegdzie poprzebijany złotymi strugami światła wpadającymi przez niedopasowane żaluzje. Dookoła tańczyły wirujące drobinki kurzu, a z głębi pomieszczenia dochodziły ciężkie odgłosy cięcia i drapania.
– Dź… dzień dobry? – bardziej spytał niż stwierdził mężczyzna, niepewnie wkraczając do środka.
Odgłosy na zapleczu umilkły. Ktoś poruszył się, odłożył jakieś ciężkie przedmioty i chrząknął.

Na plaży kamienie i języki

– Ale nie gryź tego, głupku! – kuzyn Arnold trzepnął mnie po potylicy z taką siłą, że prawie wyplułem kamień. – Połamiesz sobie zęby. To trzeba ssać. Z zewnątrz jest niedobre i twarde, ale jeśli będziesz trzymać to wystarczająco długo, to w końcu skorupa się rozpuści. A w środku jest odlotowe, słodkie nadzienie!
Kuzyn Arnold był synem mojego wujka. Nie spotykaliśmy się zbyt często w ciągu roku, ale niemal każde wakacje spędzaliśmy razem. Wspólnie jeździliśmy nad morze, jezioro albo w góry.

Subskrybuj RSS - Agnieszka Jagna Forysiak