Małgorzata Radtke

Czternasty raz

Stał za jej plecami. Nie jak cień, lecz jak anioł stróż. A może diabeł? Najchętniej podskoczyłby z radości. W końcu miał ją tylko dla siebie! Wdychał zapach jej szamponu, migdałów z domieszką kokosu. Słuchał jej oddechu, miarowego i spokojnego. Dotykał jej skóry, aksamitnej i niemalże przezroczystej.

Mógł ją przytulać, całować, głaskać.

Przesunął się w prawo, dokładnie o pięćdziesiąt centymetrów. Teraz widział ją z profilu, obserwował skupienie wyrysowane na szczupłej twarzy i zadarty nos, który marszczyła z każdym ruchem pędzelka na pieczeni.

Zakazana miłość

Uśmiechnąłem się, ona odwzajemniła mój uśmiech. Leżała przykryta kołdrą do połowy, nie wstydziła się siebie. I nie miała czego. Miała niesamowite ciało, w szczególności piersi. Jeszcze jędrne, mimo że dojrzewające lata miała już za sobą.

Rozebrałem się. Pozwoliłem jej napawać się tym widokiem, przecież nie po to spędzałem godziny na siłowni, aby nikt tego nie podziwiał. Przed wślizgnięciem się do łóżka zrobiłem jej zdjęcie. Nawet nie zmrużyła oczu przy błyśnięciu flesza.

Zastygła w podnieceniu.

Pocałowałem jej stopę. Potem kolano. I brzuch.

Subskrybuj RSS - Małgorzata Radtke