Anna Karnicka

Jak zioła

– Będziemy musiały zatrzymać się na stacji benzynowej – poinformowała Sunniva, gdy wyjechały z lasu. – Mamy ze sobą śmieci, których trzeba się pozbyć. Prawda, Yrsa? – W jej głosie zabrzmiała groźba, choć Petra nie miała pojęcia czemu. Czyżby Yrsa zrobiła coś złego?

Siedząca na tylnym siedzeniu Yrsa poprawiła zsuwające się z nosa ciemne okulary i odgarnęła z czoła rozwiane przez wiatr złociste kosmyki.

Na krawędzi jest słodko

Mówią, że gdy wpatrujesz się w otchłań zbyt długo, otchłań może zacząć wpatrywać się w ciebie. Może też stanąć przed tobą z filiżanką czarnej kawy i spytać, czy miejsce przy twoim stoliku jest wolne.

Przepraszam, nie chciałem pani przestraszyć.

Potrząsnęłam głową i jeszcze raz popatrzyłam na stojącego przede mną mężczyznę.

Nie, to ja przepraszam – odparłam, zabierając teczkę by zrobić więcej miejsca. – Zaczytałam się, nie zauważyłam, że ktoś podchodzi. Proszę siadać.

Król szczurów

Krok, krok, plusk.

Stopa w kałuży, wilgoć przesiąkająca przez cienką podeszwę. Mdląca woń krwi.

– S., do jasnej cholery! Pospieszcie się! – zawołała B., wskakując na chodnik. Skinęła ręką na pozostałych. –  Nie chcę zginąć w tym mieście.

– Nikt nie chce zginąć w tym mieście – uświadomił ją wyniośle L. Zatrzymał się na chwilę, by odgarnąć opadające na twarz długie, rude włosy. S. oparła się o ścianę, dysząc ciężko. –  Rozejrzyj się tylko, wszyscy stąd uciekają. Jak szczury z tonącego okrętu.

Subskrybuj RSS - Anna Karnicka