Mariusz Stańczyk

Nie chcę patrzeć jak cierpisz

Cholerna burza.

Poruszające się w tę i we w tę wycieraczki piszczały cicho, jakby ze zmęczenia, walcząc bezowocnie z opadającą na przednią szybę kurtyną deszczu. Awaria prądu pogrążyła śpiące już przedmieście w gęstym jak smoła mroku, tylko gdzieniegdzie dostrzegałem – choć był to środek nocy – delikatną poświatę pozapalanych w mieszkaniach świec. Mimo długich świateł, poruszałem się niemalże na ślepo. Jechałem więc ostrożnie, nie za szybko.

No, może tylko trochę.

Subskrybuj RSS - Mariusz Stańczyk