Adam Loraj

Rano, wieczór, we dnie, w nocy

Widzę, jak płacze, jak czarny tusz rozmywa się jej na policzkach, a grube krople spływają i skapują na trzymany w dłoni telefon. Widzę jak drżą jej usta, wypowiadające bezgłośne słowa modlitwy. Widzę i nie reaguję. Bo nie chcę. Bo tak będzie dla niej lepiej. Trwam tuż obok, chociaż mnie nie widzi. Pochylony nad nią słucham słów pełnych goryczy i żalu. Pyta się Boga, dlaczego wszyscy się nią wyłącznie bawią, dlaczego wciąż jest zdradzana i popełnia te same błędy. Prosi, błaga, padając na kolana, o chociaż trochę szczęścia, o miłość prawdziwą i wieczną. Kręcę przy tym głową.

Pchła

Ojciec Stworzyciel ślęczał nad Wielkim Dziełem. Czymś, co miałoby przyćmić wszelkie Jego wcześniejsze dzieła. Plan pozbawiony był nieścisłości i w pełni przemyślany. Doskonały. Idealny. Jedyny w swoim rodzaju. A sam proces twórczy przebiegał powoli. Po jednym skończonym etapie dwukrotnie sprawdzał jego poprawność. Jeżeli znalazł choćby jedną skazę, zaczynał pracę od nowa. Trwało to lata, może nawet całe eony. 

Urbanizacja

Zastanawialiście się jak to jest, że z dnia na dzień miasto potrafi stać się nawet dwukrotnie większe? Nowe, nieskazitelnie białe domy pojawiają się na obrzeżach, choć dobrze pamiętacie, że mieściła się tam stara, drewniana chata? Przypadkowo odkryłem odpowiedź na to pytanie.

Subskrybuj RSS - Adam Loraj