Maciej Szymczak

Szach-Mat

Na lotnisku zapanowała złowieszcza cisza. Tłum podróżnych oczekujących na wylot zamarł z przerażenia. Ucichł gwar pasażerskich rozmów, krzyki rozwrzeszczanych dzieci zastygły w powietrzu, obracając się w dźwiękową próżnię. Tłuszcza zamarzła niczym lodowe posągi, wpatrzona w jeden konkretny punkt. Łysy, egzotycznie ubrany mężczyzna z długą jak święty Mikołaj brodą obnażył się w centrum hali, prezentując tors. Zademonstrował plastikowe laski dynamitu przyklejone do owłosionej klatki piersiowej. Ten, na pierwszy rzut oka

Mgła

Był chłodny, listopadowy wieczór. Nocny nieboskłon rozświetlały miliardy gwiazd,  które żarzyły się na granatowym niebie niczym migoczące światełka lampionów. Po polu hulał wiatr, strącając kolorowe liście z drzew. Łukasz trzymał kurczowo na smyczy swojego doga. Pies rwał do przodu niczym spłoszony koń. Szarpał za smycz, mocno nadwyrężając ramię swojego właściciela. Młody mężczyzna omijał instynktownie kałuże, próbując okiełznać szalejącego z radości pupila. Szedł po wiejskiej ścieżce prowadzącej  do pobliskiego lasu. Karłowate rosnące wzdłuż niej wierzby rzucały upiorne cienie,

Subskrybuj RSS - Maciej Szymczak