Justyna Sekuła

Multihumanity

Odkąd zaczęliśmy używać zbiorowej świadomości morale posthumanoidów zdecydowanie wzrosły. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – nikt nie chce być dewiantem psującym tkankę społeczną, na bazie której rośnie nam współczesna cywilizacja.

Kot Schrdingera

A teraz wszczepię cię w ciało, byś żywot swój (po/przed)śmiertny wiódł w człowieczej głowie.

Będziesz kochała życie i nienawidziła jednocześnie, zafascynuje cię ludzki gatunek, a równocześnie będziesz się nim brzydziła, wstydząc przynależności i pękając z dumy. Nie dam ci wytchnienia ni w dzień, ni w nocy, zsyłając sen będący zarazem błogosławieństwem i klątwą. Żaden wybór nie będzie wystarczająco dobry, ani zły, bo zawsze masz rację i zawsze się mylisz. Jesteś, czy cię nie ma? Obiektywna rzeczywistość nie istnieje, stanowi odbicie ciebie samej.

Lustereczko, powiedz przecie…

Humanoid Market

Gratulujemy zakupu humanoida najnowszej generacji! Pragniemy poinformować cię, że dokonałeś właściwego wyboru i że na pewno nie zawiedzie on twoich oczekiwań.

Przejdź teraz do naszego Humanoid Marketu w celu skonfigurowania podstawowych ustawień, takich jak: płeć, aparycja, wyznanie, poglądy polityczne i preferencje seksualne.

Czy proces przebiegł poprawnie? Świetnie!

Na Ziemi bez zmian

Znamy już wyniki niedzielnych wyborów. Homo neanderthalensis, lider listy Homo Sapiens w okręgu Paleolitu, otrzymał 3 958 365 głosów i tym samym został pierwszym prehistorycznym posłem w historii ziemskiego parlamentu.

Homo neanderthalensis, który przeszedł proces klonowania w Sejmie chce walczyć o powrót do korzeni.

Kiełbasa wyborcza

Kandydat X zapewniał, że każdy, ale to każdy, będzie mógł czytać w myślach. Powszechny dostęp do broni pozwolić miał na indywidualnie wymierzanie sprawiedliwości. Bez gadania.

Kandydat Y obiecywał bilokację. Reklamował się hasłem wyborczym: „Znajdź swoje miejsce w życiu podwójnie skutecznie!”. Na plakatach pokazywał się z żoną i kochanką.

Elan vital

„Koniec świata” był wydarzeniem głośnym i szumnie zapowiadanym przez media. Ostatnia część teatralnego tryptyku (poprzednie: „Stworzenie świata”, „Trwanie świata”) budziła wiele emocji i napięć, a bilety na spektakl rozeszły się w ciągu kilkunastu minut, na serwisach aukcyjnych osiągając zawrotne sumy kilkudziesięciu miliardów dolarów.

Budzi mnie dźwięk telefonu.

Dream killer

Montuję na jej głowie elektrody.

- Czy to będzie bolało? – widzę przerażenie w jej oczach.

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

- … a na antenie naszego radia gościmy dzisiaj kobietę, której udało się przeżyć bliskie spotkanie trzeciego stopnia. Pani Justyno, proszę powiedzieć nam, jak do tego doszło?!

- Zupełnie się tego nie spodziewałam! Wracając późną nocą przez krakowski Kazimierz, zgodnie z przepisami – chodnikiem, rozumie pani, nawet do głowy mi nie przyszło, że mogą tak znienacka pojawić się na mojej drodze! To nie było miłe spotkanie.

- Czy udało się pani wyjść z niego bez szkód na ciele i psychice?

Symbioza

Przychodzi baba do lekarza.

- Co Pani dolega?

- Panie doktorze, złapałam przez nieuwagę w ’89. Nic się nie działo, spokojnie było. Jakiś czas temu… budzę się rano i dławię się powietrzem. Czuję, że czuję. Nie patrzę. Widzę. Nie słucham. Słyszę. Nie sypiam, żywię się ciemnością. Zamykam oczy i chodzę po omacku. Do góry nogami, czasem wspak. Jak rak. O tak – wstaje z krzesła i robi kilka kroków do tyłu. Zaraz wraca.

- Siedzi w środku i czerpie ze mnie siły. Nie zabija, bo sam musiałby zginąć. To nie jest perfekcyjna symbioza, ale nie potrafię bez niego istnieć.

Nihil novi

Reporterka przeciska się w moją stronę przez rozentuzjazmowany tłum. Jedni w ekstazie wykrzykują moje imię, inni złorzeczą przeklinając moment, w którym usłyszeli pamiętne słowa.

– …czy może pan… czy może pan powiedzieć, co skłoniło pana do powrotu po tych kilkunastu latach? – podtyka mi pod nos mikrofon.

– Chęć sprawdzenia jak sobie z tym radzą. Czuję się poniekąd odpowiedzialny, za to, co zrobiłem.

Fortuna caeca est

Siada przy stoliku.

- Zasady gry są bardzo proste. Rzucam kośćmi. Parzysta liczba oczek oznacza, że nic się nie zmieni. Nadal będziesz wiódł spokojne życie, bez zmartwień i troszczenia się o kogokolwiek. Nieparzysta liczba oczek niesie ze sobą obowiązek sprostania roli Boga. Roztrojenie jaźni, śmierć syna, rzesze wyznawców, wysłuchiwanie próśb, podziękowań i pretensji. Ogarnięcie tego całego bajzlu i udawanie, że ma się nad nim kontrolę. Nie będzie lekko. Oczywiście, nie da się uniknąć czynnika losowości. Na wszelki wypadek możesz zacisnąć kciuki.

Cena człowieczeństwa

- Panie, pan nie wiesz, że wojna najlepiej stymuluje rozwój gospodarczy? Postępujące zubożenie społeczeństw, rosnące niezadowolenie, coraz liczniejsze rewolucje…

Chyba pan nie wierzysz, że to przez przypadek? Wywołaliśmy ją ze szlachetnych pobudek. Dla dobra nas wszystkich. Bomba atomowa rzucona na Afrykę w celu rozwiązania problemu głodu, masowe egzekucje niepełnosprawnych i starców, nakaz samobójstwa dla wszystkich zdepresjonowanych.

Myśleliśmy, że po tym będzie się rozchodziło jak świeże bułeczki.

Lepsze jest wrogiem dobrego

Oprowadzam grupkę prototypowych Kindermaschine po terenie ZOO. Stajemy przed jedną z klatek. Przełączam procesy myślowe na pasmo internalizacji i zaczynam wykład:

Do porzygu

Eugenius von Troppa alkopoetą był.

Wiersze jego ociekały żółcią przejawiając chorobliwą niestrawność życia. Gdy tylko się budził i uświadamiał sobie, że żyje musiał się napić. Sny przeplatały się z rzeczywistością i oparami alkoholu. Nie spał myśląc, że śni. Spał, śniąc, że nie śpi. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata. Minęło życie. Jedno, drugie, kolejne. Jego, innych i kota. Dziewięć razy.

Mizantropia

Staję na ambonie. To moje pierwsze kazanie.

- Córki i Synowie! Stworzyłem Świat z miłości i powołałem Was do życia byście mogli cieszyć się jego pięknem wraz ze mną. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam: nie ma we Wszechświecie nic piękniejszego ponad umiłowanie drugiego Człowieka. Miłujcie się! Miłujcie bliźniego jak siebie samego! A będzie Wam to policzone w Niebie. Daję Wam wolną wolę, abyście mogli wybrać to, co dobre. Wiecie, co jest dobre. Wiecie, prawda? No.

Wstają, biją mi brawo. Ich oblicza jaśnieją radością.

- A jak nie, to wszystko rozpierdolę.

Stop

Stop. Zatrzymuję czas.

Na biurko opada zdechły motyl. Patrzę jak w kilka sekund zamienia się w kupkę pyłku. Zdmuchuję ją, otwieram okno i wychodzę w noc. Rzucam szybkie spojrzenie za siebie. Leży nieruchomo. Śpi?

Co artysta miał na myśli

Staję na środku sali przybierając pozę eksperta.

- Panie i Panowie. Dzisiaj zajmiemy się analizą i interpretacją wiersza. Wiersz jaki jest każdy widzi. Trzy cztero wersowe strofy, trzynastozgłoskowiec, lecz średniówki brak. Rymy przeplatane abab, niedokładne. Pomińmy tę kwestię. Tym, co powinno was najbardziej interesować jest to, co artysta miał na myśli. Mniemam, że jesteście zaciekawieni tym, co też autor chciał wam przekazać w tym wierszu? – toczę władczo wzrokiem po sali szukając potwierdzenia swoich słów. Kiwają głowami.

Kontynuuję:

Dr Fiord

Leży na kozetce z przymkniętymi oczami. Ukradkiem lustruję jej ciało. Odwracam wzrok próbując skupić się na tym, co mówi.

- Ekhm… Tak? Kontynuuj – udaję zainteresowanie, znając już odpowiedź. Piąta w tym tygodniu.

- I tak codziennie. Zamykam oczy i staję się trybikiem w wielkiej maszynie. Czuję, że nie chcę, ale nie potrafię się sprzeciwić. Napędza mnie jakaś niewidzialna siła. Najgorsze jest to, że nie wiem, co tam robię, kto to wymyślił i po co. Rozglądam się wkoło, a tam inne… każdy w swoją stronę. Eppur si muove! Budzę się strasznie zmęczona.

Myślę chwilę.

Pre-kreacja

Siedzimy w ciszy na parapecie. Odwraca głowę w moją stronę.

- I stwarzasz tak zupełnie z niczego?

Potakuję.

Przedwtorek

Pamiętam te czasy. Tak naprawdę nikt nigdy nie lubił poniedziałków. Cień niedzieli snuł się po kątach nie napawając optymizmem, wręcz przeciwnie - rozleniwiał, przygnębiał, irytował. Ludzie zaczęli się buntować.

Najbardziej zawzięci (pamiętam, stałam na ich czele) utworzyli Radę Nadzoru Ludzkiego Zadowolenia. Stały za nami wyniki badań - orientacja na przyszłość poprawia wydajność życia! Udało nam się przeforsować nową nazwę pierwszego dnia tygodnia. I tak poniedziałek stał się przedwtorkiem...

Subskrybuj RSS - Justyna Sekuła