Agnieszka Biskup

Judaszowiec

Ojciec klęczał w czarnej. spulchnionej ziemi, rozgarniał palcami wybrzuszenia wokół świeżo posadzonego drzewka.

– Piękna dziś pogoda. – Uśmiechnął się do mnie spod ronda słomkowego kapelusza. – Wymarzona dla ogrodnika.

Przycupnęłam na ławeczce. Na tyle blisko, aby móc swobodnie rozmawiać i na tyle daleko, aby nie ubabrać pantofli.

– Zygmunt dziś nie przyjdzie. Ale mam prezent od nas obojga.

Uniosłam na dowód przewiązany czerwoną kokardą sekator.

Subskrybuj RSS - Agnieszka Biskup