Mateusz Antczak

Wspomnienia

Nie pamiętam, kiedy ani jak tutaj trafiłem. Kolejne dni rozlewają się leniwie jak upuszczone na rozgrzany chodnik lody. Jestem przykuty do łóżka. Moje zmysły są przytępione. Pokój jest pusty, ale i tak ledwo co widzę. Z trudem wyłapuję wypowiadane za drzwiami słowa. Co jakiś czas ktoś przychodzi podłączyć mi kroplówkę.
Pamiętam, że jestem biznesmenem. Mam wielki dom, trzy samochody i kupę szmalu na kilku zagranicznych kontach. Pamiętam, że zachorowałem... Dwa lata – brzmiał wyrok. Jedna nerka nie pracuje. Druga z czasem do niej dołączy.

Kwestia przyzwyczajenia

Włożyła biały laboratoryjny kitel, grube rękawice i okulary ochronne. Standardowa procedura w zawodzie zoologa-toksykologa. Po trzech latach pracy w Instytucie Biologii Środowiskowej, Beata rutynowo wykonywała wszystkie czynności zgodnie z przepisami. Przyzwyczaiła się do niebezpieczeństw związanych z tą specjalnością tak samo jak do cichego szumu dygestorium.

Que Sera Sera

Pogoda nie zachęcała do spacerów. Przechodnie przemykali między stuletnimi kamienicami, stukając obcasami o zabytkowy bruk.
Atrakcyjna brunetka, kryjąca się pod kapturem przeciwdeszczowej kurtki, lawirowała między mieszkańcami Łazarza, proponując degustację.
– Reprezentuję restaurację „Que Sera Sera”. Jesteśmy w trakcie rewolucji prowadzonych przez Panią Em. Może skusi się pan na naszą przystaweczkę?
– Faszerowana papryka? – zainteresował się mężczyzna z szyfrowaną aktówką.
– To papryczka piquillo z dorszem. Łagodna papryka opieczona i obrana ze skórki.

Egzamin

Niewielkie pomieszczenie bardziej przypominało szkolną klasę niż wykładową aulę. Od lat służyło jako sala ćwiczeniowa dla studentów pierwszego roku i słuchaczy kursów podyplomowych. Młodzi ludzie zapamiętale machali kredkami. Szuranie kolorowych rysików po papierze niemal zagłuszało instrukcje prowadzącego:
─ Pamiętajcie, że najważniejsze jest prawidłowe wrysowanie granic poszczególnych jednostek litologicznych oraz biegu i upadu warstw. Uwierzcie mi, oceniam poprawność wykonania mapy intersekcyjnej, a nie dokładność kolorowania. Chociaż to mogłoby być ciekawe... – zamyślił się.

Fizyka czarów

Zatrzymany wydawał się rozluźniony. Nie przejmował się krępującymi go kajdankami ani obstawą dwóch rosłych funkcjonariuszy.

Co się stało z Magellanem?

Wyspa Mactan, 1562

Szaman przymocował do pokrytych zakrzepłym błotem włosów pióra Świętego Ptaka. Do rozpalonego ogniska wrzucił garść skorup mięczaków, po czym rytmicznie, przestępując z nogi na nogę, zaczął krążyć wokół paleniska. Naszyjnik z kości tygrysa podskakiwał przy każdym rytualnym kroku. Zebrani dokoła członkowie plemienia zawtórowali, klaszcząc w dłonie.

Magnus

− Oto nakaz eksmisji, panie Barczak! Przykro mi – powiedział komornik wymachując od progu opieczętowanym pismem.

− Nie musi pan krzyczeć. Nie mam problemów ze słuchem. Mam gdzieś podpisać? – Barczak zdawał się nie przejmować koniecznością wyprowadzki. Pogodził się z nią?

Do przedpokoju dumnym krokiem wmaszerował Magnus. Kot z miną wyraźnie inteligentniejszą niż stojący w progu gość pilnie obserwował rozwój wydarzeń.

Bartłomiej bez słowa pogłaskał Magnusa, który spojrzeniem dawał mu do zrozumienia, że inaczej by to rozegrał.

Subskrybuj RSS - Mateusz Antczak