Agnieszka Klocek

Sing me to sleep

Płatki śniegu wirowały wolno w świetle latarni. Ciszę przerywał tylko śnieg skrzypiący pod stopami opatulonej w biały szlafrok kobiety. Szła powoli, patrząc tępo przed siebie.

Stróż

– Ellie, przecież wiesz, że nie mogę…

– Oczywiście, że możesz, Theo. – powiedziała wpatrując się we mnie ze złością. – Zniknij z mojego życia raz na zawsze.

Westchnąłem ciężko i zamknąłem oczy. Coś mnie zabolało, wewnątrz. Serce? Nie, to przecież niemożliwe.

– Powinienem cię chronić. Nie mogę tak po prostu odejść.

– Nie chrzań, dobrze? Mam już dość ciebie i twoich kłamstw. – Jej ton stawał się coraz bardziej agresywny.

– Ellie… – Wyciągnąłem do niej rękę, ale obróciła się na pięcie i wyszła trzaskając drzwiami.

Neverending story

Powoli odzyskiwała oddech.

Nocny szum miasta wdarł się do jej uszu. Jeszcze kilka sekund i otępienie powoli ustąpiło miejsca potwornemu bólowi. Jęknęła cicho. Pogruchotane żebra i stłuczone mięśnie dały o sobie znać. Twarz rozbita na asfalcie też nie pozwalała o sobie zapomnieć.

W nieznane

Lecę. Ciągle w dół i w dół. Liść pode mną lekko się kołysze.

Już dawno zapomniałam o jedzeniu. Starczyło mi go na dwa tygodnie. Później nauczyłam się, że da się przeżyć bez niego.

Straciłam poczucie czasu. Godziny zlały się w dni, dni w tygodnie, tygodnie w miesiące.

Nieruchoma tarcza słońca na niebie. Delikatne powiewy wiatru. Wszechobecny blady błękit nieba. Zieleń liścia pode mną. Spalona słońcem, piekąca skóra. Wdech – ból. Wydech – ból. Do tego ograniczyło się moje życie. Monotonia powoli mi je odbiera.

Dobre rady

– Czyżbyś miał problem, przyjacielu?

– Znowu tu jesteś. – Mogłem się tego spodziewać, często pojawiał się w dziwnych momentach.

– Popatrz jak ona się zachowuje. Nie myślisz, że to podejrzane?

– Daj spokój. Przesadzasz. – Mimowolnie zacząłem analizować jej ruchy, gesty, ton.

– Mówię serio. Widzisz jak błyszczą jej oczy kiedy z nimi rozmawia? Tak nie traktuje się kolegów. – Drażnił mnie, powoli zaczynałem mieć go dość.

– Nic o niej nie wiesz. Zależy jej na mnie.

Sekret

            Leżała w ciszy, spowita w półmrok. Zwiewna biała koszula nocna spoczywała lekko na nienaturalnie kościstym ciele niczym opar mgły. Powietrze trwało nieruchome, jakby cały wszechświat napawał się jej urokiem.

Zmrok

            – Ojej! Stoisz na tylnych łapkach! Jesteś jak Kot w butach! – Pisk podekscytowanego chłopca drażnił słuch.

            – Nie, nie jestem. – odparł tuląc uszy w poirytowaniu. – Szlag...

            – I do tego umiesz mówić! Nikt mi nie uwierzy! – Malec wyglądał, jakby zaraz miał się posikać ze szczęścia.

            – Posłuchaj, mały. Zaraz stąd wyjdę. Zapomnisz co tu widziałeś i nie piśniesz nikomu ani słówka. Jasne?

            – Zawsze chciałem mieć gadającego kota! – Najwyraźniej do dzieciaka nie dotarło ani jedno słowo.

Subskrybuj RSS - Agnieszka Klocek