Danka Markiewicz

Z pamiętnika bezrobotnego nauczyciela

Wracając pamięcią do tamtych miesięcy mogła bez przesady powiedzieć, że tydzień zaczynał się i kończył na poniedziałku, kiedy to wertowała kolejne numery dodatku „Gazeta Praca”. Początkowo interesowały ją oferty z działów „Edukacja” oraz „Biuro i administracja” – zakreślała numery telefonów i adresy mailowe, mijały tygodnie odmierzane wysyłaniem niezliczonych listów motywacyjnych i czekaniem na telefony ze strony pracodawców. Ci czasem dzwonili, jechała wówczas na rozmowę kwalifikacyjną z dyrektorami szkół oraz właścicielami firm, pracę jednak dawano

Fajki ogier

Miał prawie sto lat. Był wysoki, przygarbiony, chodził oparty na kiju. W zimniejsze dni nosił wysoką, baranią czapkę, której pozostał wierny od czasów młodości. Powiedziano mu, że ma raka i zaproponowano leczenie; rozbawiło go to. „Chcecie przedłużyć mi życie?” – zapytał. Nie miał zamiaru walczyć z chorobą, chciał jednak pojechać do Centrum Onkologii, bardzo lubił podróże i chętnie wychodził z domu. Zjawił się bardzo wcześnie, żeby otrzymać pierwszy numerek, i rzeczywiście go dostał.

Herkules Poirot. Fragment powieści „Zmęczone skrzydła ptaka”

Lubiący czytać Paweł zgromadził w swojej biblioteczce sporą kolekcję książek Agathy Christie. Nie mógł się oprzeć talentowi wychowanej w Somerset pisarki – kryminały oczarowały go klasyczną prostotą. Napisane przystępnym językiem, oferowały przyjemność śledzenia frapującej łamigłówki. Wszystkie elementy, nawet te bez znaczenia, powoli trafiały na swoje miejsce. Rozwiązanie było zawsze jak najbardziej logiczne, należało tylko je dostrzec... Paweł podziwiał misterną konstrukcję dochodzenia do celu, gdzie należało wziąć pod uwagę wszystko, co odbiegało od normy.

Niedorzeczni

Dźwięk budzika w ciemności, po chwili ktoś zapalił światło. Kobieca ręka odrzuciła kołdrę, spod której wystawały dwie pary chudych nóg. Badała blat w poszukiwaniu zegarka – przewrócił się i potoczył po podłodze z drażniącym uszy brzęczeniem. Dziewczyna wygrzebała się z pościeli i zapaliła stojącą obok łóżka lampkę. Energooszczędna żarówka oświetliła ich blade twarze.

Chcę żyć

„Słońce zaszło, ale ja mam światło” – te słowa znajdą się na moim grobie. Nie chcę żyć, tak naprawdę umarłem dwie dekady temu, pewnego listopadowego wieczora, o którym rozmyślam od dwudziestu lat. Przypuszczam, że najlepiej będzie wyjaśnić, że jesienią 1993 roku byłem homoseksualistą, który uciekł od rodziców prowadzących gospodarstwo ogrodnicze, aby puszczać się na dworcu za działkę!

Ciągła miłość, jaką do ciebie czuję

Po raz pierwszy zrozumiałem ogrom miłości Leszka dzięki historii z chusteczką. Było to dawno temu – miałem wówczas połowę moich dzisiejszych lat, a i on był jeszcze młodzieńcem. Jakże różnił się od dzisiejszego, zaniedbanego nieszczęśnika, na widok którego każdy odwróci głowę! Leszek z tamtych lat był chłopcem krągłym i dobrze odżywionym. Włosy miał przycięte zgodnie z modą lat osiemdziesiątych – na szyję opadały skąpe pukle, tak zwany „dywan” loków. Inną cechą charakterystyczną był fakt, że spodnie zapinał nie w okolicy pasa, lecz, zdawałoby się, tuż pod pachami.

Subskrybuj RSS - Danka Markiewicz