Krzysztof Pietrala

Baran

I choć nowy rok dopiero się rozpoczynał, to nuda ostrej zimy trwała na dobre. Z czerwonymi oczyma wypatrywano nocy, co równe ma prawa jak dzień. Dwudziesty pierwszy marca otwiera czas – czas ognia, powiedzą niektórzy. Włamuje się do kalendarza bez pytania ani zgody, podeszwą buta i ostrą amunicją porannego nalotu na bramy starożytnej fortecy. Trzaska leniwie uniesioną znad poduszki czaszką o ciepły wiatr i szybuje jej strzępy jak dziurawy balonik wysoko ponad korony drzew. Człowiek leży zaskoczony ciosem, nie potrafi się zachować, śpi jeszcze, a już chce wstać.

Ikarianka

To nieprawda, że tylko w mitologii skręcano latające maszyny. To nieprawda, że człowiek pod pozorem dorównania ptakom chciał dorównać bogom. Prawdą jest, że wosk topi się łatwo.
Po górskim zboczu powoli idzie kobieta. Jest wyjątkowej urody. Spod kapelusza falami spływają włosy jasne jak cząsteczki słońca. Linia lekko zadartego nosa wznosi się jak zbocze, po którym się wspina. Jej usta również są częścią pejzażu. Ale jak każde szanujące się piękno, tak i to posiada skazę. Kobieta nie ma rąk. Od urodzenia.
Subskrybuj RSS - Krzysztof Pietrala