Marcin Strzyżewski

Pies na opony

Było ich dwóch. Wysoki chłopak z przedwcześnie siwymi wąsami i rzadką brodą i pies. Ten pierwszy nie miał trzech palców, a ten drugi kulał na przednią łapę. Idąc, dotykał nią ziemi, jakby ze starego przyzwyczajenia, ale nie opierał się na niej, za każdym razem na nowo odkrywając, że sprężysta kiedyś i silna kończyna przestała działać.

Plan na dzień był prosty. Znaleźć oponę, na oponie można upiec ptaka i ugotować wodę. Oba składniki już mieli, została tylko opona.

Subskrybuj RSS - Marcin Strzyżewski