Jakub Tyszkowski

Głodny Karol

– Mamo, wróciłem!

Rzucił plecak na podłogę. Zauważył, że podeszwy jego tenisówek pokrywała warstwa błocka. Niedobrze. Dostał je zaledwie wczoraj. Pewnie można wyczyścić?

– Ale jestem głodny! Mamo, zrobisz naleśniki? Wiesz, takie z nutellą?

W salonie grał telewizor. Nadawali turecki serial historyczny.

– Mamo?

Siedziała w fotelu, zajadając krakersy. Kiedy Karol wszedł do pokoju, zadzwoniła jej komórka.

– Tak, słucham? Tak. Co takiego?

Jej oczy się zaszkliły, krakers wypadł z ręki. Twarz gwałtownie zbladła.

Uśpiłam ją

Hurra, będę miała braciszka!

(natnę tutaj)

Wreszcie się z kimś pobawię. Bo tak to ciągle te lalki i lalki. Już mi się znudziły. Może wolę samochodziki, co?

(rozetnę w tym miejscu. I tu)

Ciekawe, jaki on będzie. Oby nie beksa. I żeby za włosy nie ciągnął, bo oddam. Czy mnie pokocha? Musi. Ja już go uwielbiam!

(wystarczy? Może ciachnę jeszcze to)

I wszystko się zmieni. Nie będę już sama. Bo... koleżanki mnie nie lubią. Mówią, że jestem dziwna. Jestem?

(gotowe. Wkładam ręce do środka)

Mamo?

Do pisarza

Tęsknię za Tobą.

Podczas gdy Ty odsypiasz zarwaną noc, ja wspominam wspólnie spędzone chwile. Muśnięcia Twoich palców. Ciepło dłoni. Niepewność, z jaką na początku do mnie podchodziłeś. Specjalnie włączyłeś nastrojową muzykę.

To było urocze.

Nie odwracaj się

Apodyktyczny. Milczący przy obiedzie. Tak wiele wymagałeś ode mnie w szkole. Nieprzenikniony. Choleryczny. Unikający odpowiedzi na moje pytania. Bijący mocno. Ale nie w twarz. Mądry. Tak mądry, że aż głupi. Zdradziecki. To słowa mamy. Zdradziecki pies. Pijący za dużo wódki. Robiący dobre naleśniki. To była jedyna twoja zaleta. Mało mrugający oczami. Nieogolony. Śmierdzący camelami. Bogaty. A na święta dostawałem nowe zeszyty do szkoły. Niekochający mojego brata. Tak myślę. Nigdy tego nie powiedziałeś, ale jestem pewien, że tak było. Nie zauważałeś go

Subskrybuj RSS - Jakub Tyszkowski