Przemysław Karbowski

Medycyna bezrobocia

Wtajemniczeni dobrze wiedzą, że w lipcowy poranek kolejka delikwentów odhaczających się w Powiatowym Urzędzie Pracy epatuje potężną nadreprezentacją ludzi w roboczych uniformach. Tak było, jest i będzie. Takie życie. Jednemu z kieszeni ciągle wypada młotek murarski, drugi drapie się po plecach poziomicą, trzeci już dwa razy dostał opieprz od biurw, żeby nie ważył się oprzeć kombinezonem upapranym tynkiem i cementem o ścianę albo, Boże broń, nie usiadł na krześle!

– Mógłby pan, z łaski swojej, to ściągnąć jak się pan podpisuje?

Niezły ubaw. Zapomniałem.

Pojedynek ekspertów

Jeszcze nie zgłupiałem! – Dryblas próbował przepchnąć się przez pierwszy szereg współtowarzyszy, ale ci byli nieubłagani. Uszczelnili kordon i bez sentymentów wykopali przestraszonego olbrzyma przed filistyńską armię.

– Ale on ma procę! – Goliat po raz ostatni zaapelował do rozsądku rodaków. Bez skutku.

Równie biegły w bronioznawstwie Dawid uśmiechał się drwiąco, ważąc w dłoni idealnie dobrany kamień.

Baranek

Fikał baranek od orzechowca do drzewka oliwnego, prychał śmiesznie wśród figowców, beczał radośnie pod cedrem, a jak beczeć przestał, to wsłuchał się w wielce pouczający dialog. Aż usłyszał coś, co nakazało mu spieprzać jak najdalej i rogatego łba sobie nie zawracać cedrami, figami i oliwkami. Daleko nie uciekł, bo Abraham był bardzo zdeterminowany. Za to po wszystkim Izaak prychał, fikał i beczał. Ze szczęścia.

Pomyłka murowana

Stojący na wzgórzu dowódca napawał się niezwykłym widowiskiem. Ależ parada! Cóż za pokaz! Ileż hałasu, huku, i dymu! Istne mecyje!

Za urzeczonym obserwatorem tłoczyło się stadko poddenerwowanych doradców, przepychających się, a właściwie próbujących wypchnąć do przodu najsłabsze ogniwo grupy. Trzymając się wzajemnie, jakby trenowali młyn spontaniczny w rugby, mężczyźni przewracali oczyma i szeptali wśród urywanych oddechów.

– Ale jakim cudem...?

– Ale że myśmy się tak przeliczyli?

– Ale jak to się stało, że aż tyle na południe zboczyliśmy?

Subskrybuj RSS - Przemysław Karbowski