Jakub Rykowski

Podróż

Ujrzawszy raport o wkroczeniu statku kosmicznego w pas obcych planetoid, Ludwik pociągnął dźwignię, włączając osłonę pojazdu. Trzęsącą się ręką wcisnął mały, beżowy guzik, uruchamiając tym samym autopilota.

Poczuł drażniące ciepło wewnątrz kombinezonu. Rozpiął skafander i ściągnął go w okamgnieniu, niczym owad zrzucający kokon. Ujrzał piekące i pulsujące miejsce w okolicach ud.

Sięgnął po leżący obok balsam nanomolekularny, wycisnął solidną porcję i rozprowadził go po rozpalonej skórze.

Uczta

– Kwakili uacha! –  krzyknęło harmonicznie kilkunastu czarnoskórych.

– Plemię Tuarengottów jest zaszczycone naszą obecnością – przetłumaczył Roger, jeden z badaczy.

Chuderlawy członek ekspedycji wyciągnął z torby zawiniątko z darami, które położył przed wodzem Tuarengottów.

– Stuwuhila kwache! – warknął herszt plemienia, wpatrując się w niebo.

Zapraszają nas na ucztę! - krzyknął podnieconym głosem Robert. Chodźcie za mną!

Subskrybuj RSS - Jakub Rykowski