Marek Szalsza

Przygoda w parku

Feliks już od czterdziestu dwóch miesięcy nie miał kobiety i cholernie mu to doskwierało. Mikropenis nie był tu niczemu winien, Feliks nauczył się z tym żyć. Potrafił, a w każdym razie uważał, że potrafi, innymi sposobami zaspokoić partnerkę nie gorzej niż byle tuman obdarzony makropenisem. Niestety w ostatnim czasie postradał umiejętność uwodzenia, a niemiła regularność, z jaką uprawiał sucustrupatio, wskazywała na to, że czynność ta stała się nałogiem.

Debata telewizyjna

W okresie swoich amatorskich studiów entomologicznych Feliks napisał błyskotliwe dziełko o samicy świetlika, które przyniosło mu przejściową sławę, a ponieważ każdy znany człowiek musi dziś wypowiadać się w telewizji, choćby na zupełnie nieznany sobie temat, zaproszono go do udziału w debacie o szansach kobiet na wyższych uczelniach.

Wujek

Jako piętnastolatek Feliks zapragnął obejrzeć film dozwolony od lat osiemnastu. Do kina mógł wejść tylko w towarzystwie osoby dorosłej. Ponieważ nie miał co liczyć na pomoc rodziców, a jego dwaj stryjkowie (bardzo późno urodzeni synowie dziadka i młodej babciochy) nosili jeszcze pieluszki, postanowił przysposobić sobie jakiegoś wujka na miejscu. Niestety najsympatyczniej wyglądający mężczyzna w tłumku przed kinem na wyrażoną przez Feliksa prośbę zareagował wściekłym oburzeniem, jakby chłopak złożył mu jakąś sprośną i obrzydliwą propozycję. Z możliwych kandydatów

Wyrzucony z samolotu

Feliks po raz pierwszy w życiu leciał dużym samolotem liniowym. Był nieco zdenerwowany całą tą angielszczyzną (check-in, boarding, gate), rozpanoszoną na krajowym bądź co bądź lotnisku, jakoś jednak przebrnął przez wszystkie trudności i uszczęśliwiony rozsiadł się na siedzeniu przy oknie. Z ogromną uwagą wysłuchał instrukcji dotyczących zachowania w razie wypadku, dokładnie też przestudiował odnośny folder, choć, po prawdzie, niewiele z niego zrozumiał, jako że nigdy nie miał smykałki do piktogramów i tym podobnych zakichanych rysuneczków.

Subskrybuj RSS - Marek Szalsza