Izabella Gaudyńska

Życzymy miłego lotu

To chyba była najmniejsza, najdroższa i najohydniejsza kawa, jaką piłem. Ale wiadomo, lotnisko.

Siedziałem wciśnięty między pryszczatego nastolatka a staruszkę z kolorowymi włosami.

– Ohyda –  poinformowałem ich, podnosząc papierowy kubek.

Chłopak mnie zignorował, za to kobieta się roześmiała i pokiwała głową ze zrozumieniem.

– Pasażerowie lotu numer… –  Jak zwykle bełkot, nie dało się rozróżnić słów.

Zjadając anioły

Tego dnia pan Józef nic nie stworzył. Poszedł za to w odwiedziny do Różyczki.

– Podzielisz się ze mną swoimi snami, królewno?

Skrzywiła się. Wewnętrznie rzecz jasna – od wieków spała.

– Królewno… – poprosił znowu staruszek, siadając na zakurzonym krześle.

Odpowiedziała tak jak poprzednio.

– Znajdę kogoś, kto cię obudzi – zagroził.

Różyczka zatrzęsła się ze strachu. Dmuchnęła lekko myślami. Rozmazało się tło, wyostrzyły kontury. Zacisnęła oczy, żeby lepiej widzieć i wypuściła anioła.

– Dziękuję. – Pan Józef skinął uprzejmie głową.

Przesilenie zimowe

Na śniegu pojawiają się ślady kopyt. Słychać dzwoneczki. Blisko, coraz bliżej. To ona – wyczekiwana, obiecana. Co roku przybywa o tej samej porze. Uśmiecha się szeroko, radośnie. Włosy ozdobiła jemiołą.

W noc przesilenia, kiedy na niebie widać już pierwszą gwiazdę, do jej czerwonego namiotu ustawia się kolejka mężczyzn. W środku pachnie żywicą. A ona uśmiecha się coraz szerzej, wyciąga ramiona.

I rozpoczyna składanie ofiar. Ciało za ciałem – żeby przegnać cienie, żeby ogrzać zamarzniętą ziemię. Od zmierzchu niemal do świtu szepcze modlitwy, odprawia rytuały.

Październikowa Maria Magdalena

Płakałeś. Miałeś cały świat i płakałeś. Teraz wpatrujesz się bez słowa w ceglaną ścianę i pijesz rozcieńczoną whisky. Gra muzyka. Dzisiaj nie mam drogocennych olejków, żeby namaścić twoje stopy. Zamiast tego częstuję cię papierosem. To moja mirra i kadzidło.

Siebie ofiarowuję w miejsce złota. A ty milczysz. Jak zwykle. Słychać gwar rozmów. Muzyka jest coraz głośniejsza i ktoś zaczyna tańczyć. Ludzie się bawią… Nigdy ich nie rozumiałeś, prawda?  Patrzę na twoje ręce, ślady po gwoździach nikną w gąszczu tatuaży.

Subskrybuj RSS - Izabella Gaudyńska