Anna Szumacher

Wiosenne pączki

Koła masywnej brytfanny zatrzymały się z cichym zgrzytem. Żelazna klapa uchyliła się, ukazując parę błyszczących, czujnych oczu. Ich właściciel zlustrował okolicę i zniknął we wnętrzu pojazdu.

– Już są! – zaaferowanym głosem obwieścił kapitanowi.

Potężny, wąsaty mężczyzna ożywił się i wyprostował, na ile pozwalał niski sufit. Ruszył w kierunku wyjścia, by kilka minut później stanąć pod jedynym w okolicy drzewem.

Uniósł dłoń i zerwał z drzewa świeży pączek, delikatnie lukrowany, z gorącym jeszcze nadzieniem. Ugryzł, a na jego twarzy rozkwitł szeroki uśmiech.

Oko w oko

Echo krzyków niosło się po jaskini.

– Znowu włóczysz się po portowych knajpach?! Gdzie byłeś cały tydzień? Tak trudno znaleźć drogę do domu? Wszystkie pieniądze przepuściłeś na kurtyzany i kości?!

Kobieta ze złości zrobiła się zielona na twarzy, jej włosy falowały w świetle pochodni.

– Patrz na mnie, jak do ciebie mówię! – wrzasnęła.

Mężczyzna nieopatrznie podniósł wzrok na swoją kochankę. I zamienił się w kamień.

Meduza zaklęła.

Coś na ząb

Nastrój do kolacji był idealny. Świece płonęły jasno, trumna została dopiero co wypolerowana, nietoperze w rządku wisiały w gotyckim oknie. Nawet księżyc był w pełni, czysta perfekcja.

Hrabia Dracula usłyszał kroki na podjeździe zanim ktoś nacisnął dzwonek. Pan domu podszedł do masywnych drzwi i otworzył je z rozmachem.

– P… pizza – powiedział kurier na schodkach, szczękając zębami.

Poczta

Świtało. Obudziło go irytujące dzwonienie, którego nie zagłuszał nawet szum morza za oknem. Zjadł śniadanie i zaczął przeglądać pocztę. Po przeczytaniu kolejnego listu jęknął:

– Spam, coraz więcej spamu.

Wrzucił wiadomość do kosza.

Rok temu wszystko wyglądało inaczej. Każda przychodząca wiadomość witana była przez niego ze łzami radości. Kontakt ze światem! Autentyczne emocje! Dowód na istnienie innych ludzi! A teraz? Wszystko, co przychodziło, to śmieci.

Subskrybuj RSS - Anna Szumacher