Mateusz Skrzyński

Gniotek

  Niełatwo opowiadać o rzeczach nadprzyrodzonych. Mnie tym trudniej, że w mojej karcie zdrowia widnieją zapiski o dwudziestu jeden wizytach u psychiatry, w trakcie których wspominam o uporczywych halucynacjach. Musicie jednak wiedzieć, że tego, co się wydarzyło, nie nazwałem przywidzeniem. Lekarz zapisał „halucynacje spowodowane traumą pourazową”. Nawet ręka mu nie zadrżała. Widziałem na własne oczy, ponieważ świetnie czytam do góry nogami.

Kula

W dzień dwudziestych siódmych urodzin wyplułem białą kulę. Upadłem na kolana, charcząc, ale zamiast śniadania wyrzuciłem z siebie przedmiot. Twardy i ciężki jak bila, lecz wielkością przypominał raczej piłeczkę do golfa.

  Miałem wtedy gorszy okres, jeśli chodzi o finanse. Prowadziłem firmę, a interes nie szedł dobrze. Od jakiegoś czasu mieszkałem u rodziców.

  Matka podniosła kulę i uznała, że to zły znak.

Bułgarski smok

  Moja najlepsza przyjaciółka widzi rzeczy, które nie mogą istnieć. Mira od tygodni opowiada mi o wodnym smoku. Stworzeniu pochodzącym z Bułgarii, pół człowieku, pół rybie z karpim ogonem, piersiami i brodą. Twierdzi, że dotąd występowały w wodach Dunaju i pozostaje zagadką, jak ten przedostał się do Warty. Dobrze przestudiowała temat, dlatego wydaje się to jeszcze bardziej przerażające. Wpadła po uszy. Zupełna schizofrenia.

  Zwierzyła się właśnie mnie, bo łączy nas miłość. A to nie byle co.

Nie żyje

– Twoja matka nie żyje.

  Nie wyczułem w głosie smutku. Krótka informacja, jak sprawozdanie z pierwszej linii frontu. Chrobotanie wskazywało, że wuj Lari przekłada telefon z ręki do ręki. Czekał, aż wyrzucę to z siebie.

– Nareszcie – odpowiedziałem.

Mistrz ucieczek

Ojciec był mistrzem ucieczek. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobył złoty medal na dystansie pięciu tysięcy metrów, uciekając przed metalową kulą, oraz brązowy medal za ucieczkę przez płotki, uchylając się przed nadlatującymi strzałami. Dzień po honorowym udekorowaniu zwycięzców odeszła od nas mama. Nie rozumiałem dlaczego. Ojciec stał się sławny. Powiesił medale w gablotce. Zarobił pieniądze. Nie miałem zamiaru go opuszczać. Był moim bohaterem.

Subskrybuj RSS - Mateusz Skrzyński