Artur Grzelak

Zamach

Staruszek z westchnieniem ulgi usiadł na sofie. Położył wysłużoną laskę obok siebie, rozprostował nogi i rozejrzał się wokół.

W centrum handlowym było gwarno i panował nieustanny ruch. Ludzie przemieszczali się między kolejnymi sklepami, zapatrzeni w wyświetlające reklamy witryny sklepowe, a także w ekrany smartfonów, tabletów i innych mobilnych urządzeń. Tuż przy skwerku i położonej nieopodal fontanny grupka dzieciaków wyświetlała przy pomocy niewielkiej holokostki jakąś pełną wizualnych fajerwerków bajkę.

Urwis

– Znowu palisz! – krzyk matki zaskoczył Sigurda. Chłopak spojrzał na nią przerażony, wiedząc, że został przyłapany na gorącym uczynku i niebawem będzie musiał ponieść konsekwencje. – Poczekaj, powiem ojcu, gdy tylko wróci z wyprawy! Tak ci złoi tyłek, że popamiętasz aż do Jul.

– Ale mamo... – próbował bronić się Sigurd.

Kobieta chwyciła go za ucho i pociągnęła mocno. Urwis próbował się wyrywać, jednak uścisk stawał się coraz silniejszy.

Przypowieść o poborcy i kapłanie

W Karingen, stolicy Doliny Siedmiu Miast, żył pewien młody poborca podatków imieniem Orosz. Pochodził z niewielkiej wioski, położonej u podnóża Zlepieńców, pasma górskiego na wschodzie. Jako czwarty syn nie mógł liczyć na pomoc utrzymujących się z pracy na roli rodziców. Jako, że zawsze miał smykałkę do rachowania, kiedy zaczęła się czternasta wiosna jego życia, wyprawił się do miasta, aby rozpocząć edukację.

Szczęśliwe dzieciństwo

Tacoma, 1954

Skrwawiony nóż kolejny raz wbił się w ciało zwierzęcia. Chłopak sprawnie rozpruł brzuch kota, ukazując parujące wnętrzności. Metodycznymi ruchami wypatroszył truchło, wkładając poszczególne organy do przygotowanego wcześniej pudełka. Następnie odciął przednie i tylne łapy oraz wydłubał oczy. Zabierał się za ogon, kiedy usłyszał dochodzący z ganku głos matki:

– Teddy, chodź do domu. Kolacja czeka!

Moja nowa dziewczyna

Odkąd poznałem Magdę, przyjaciele się ode mnie odwrócili. Kiedy spotykam kogoś z dawnych znajomych od razu naskakują na mnie, abym poszedł po rozum do głowy i się z nią rozstał. Nie pasujecie do siebie, powtarzają ciągle.

A ja jestem szczęśliwy. Czas, który razem spędzamy jest najlepszym, jaki do tej pory przeżyłem. Każda czynność, którą wykonujemy razem, sprawia mi przyjemność. Kiedy spacerujemy po ulicach miasta. Gdy oglądamy razem filmy, kochamy się czy zwyczajnie milczymy siedząc obok siebie.

Oszczędności przyszłości

Mówię ci Hel-Ena, on coś kombinuje. Od tygodnia Jan-Usz, jak tylko wraca z pracy w kosmoporcie, od razu zamyka się w garażu. Codziennie przyjeżdżają mechakurierzy, przywożą jakieś paczki, przesyłki. Nie daje sprawdzić, co w nich jest. Zabiera je, nie mówiąc ani słowa, na moje pytania odpowiada półsłówkami. Nawet w łóżku jest jakiś zamyślony i nieobecny. Do tego zauważyłam, że z naszego małżeńskiego konta zniknęło kilkaset eurokredytów. Hel-Ena, obawiam się najgorszego. – Gra-Żyna dramatycznie zawiesiła głos. Oczy jej się zeszkliły, patrząc na

Upadek

Wygoda i dostatek to podstawa szczęśliwego życia. Tak kiedyś myślałem. Teraz, siedząc w zagraconej klitce, rozświetlanej jedynie chybotliwym płomieniem świecy, rozumiałem, jak bardzo się myliłem. Początkowo nawet nie zauważyłem, że wszystko zaczyna się walić. Najpierw odeszła żona, nie mogąc pogodzić się z moim hedonistycznym usposobieniem. Rzuciłem się więc w wir przygodnych znajomości i jednonocnych partnerek. Następnie zjawili się wierzyciele, domagając się spłaty zaciągniętych kredytów i pożyczek. Zabrali samochód, mieszkanie, domek na Mazurach. Zostałem w

Król ma spust

– Król to ma spust! Gdzie on to mieści!? – zakrzyknął pomocnik kuchmistrza, znosząc brudne naczynia po królewskim śniadaniu.
– Dlaczego? – spytał z zaciekawieniem jego kompan, przerywając zmywanie podłogi.

Skarbiec pod skałą

W jaskini aż skrzyło się od kosztowności. W migotliwym świetle pochodni zieleniły się szmaragdy, czerwieniły rubiny. Ametysty leżały tuż obok topazów, diamentów, szafirów, turmalinów, heliodorów, jaspisów i akwamaryn. Kamienie szlachetne mieniły się wszystkimi znanymi i nieznanymi kolorami i barwami. Przy licznych stalagnatach usypane leżały góry bryłek złota i srebra rozmaitych kształtów i rozmiarów. Pomiędzy nimi dało się dostrzec pięknie zdobione puchary, wszelkiej maści biżuterię i błyskotki. Unikatowe, wielkie jak pięść klejnoty i ozdoby.

Labirynt

Dallah usłyszał krzyk. Bestia dopadła kolejną ofiarę.

Spalić gniew

Hrabia Giacomazzi Bachet-Barbier od samego rana był rozjuszony. Towarzyszący mu seneszal miał kilka podejrzeń na temat tego, co mogło zdenerwować władcę. Wczorajsze nieudane polowanie na garadonty przyczyniło się do złego humoru na równi ze śniadaniem, jakie dzisiaj zaserwowała kucharka. Kasza jaglana ze szparagami, pomidorami i boczkiem pozostała prawie nietknięta, a przyrządzająca ją kobieta oberwała kielichem. Służki szeptały, że hrabina ma trudne dni, więc nie mogła spełnić zachcianek hrabiego w alkowie. Wszystko to przyczyniło się do tego, że mężczyzna był wściekły.

Zjawiskowa

Kiedy ją ujrzałem, czas na chwilę stanął w miejscu. Czarne, kręcone włosy spadające połyskliwą kaskadą na pełne piersi. Duże, ciemne oczy, w blasku których można było utonąć. Ubrana była w czerwoną sukienkę, eksponującą biust, z delikatnym wcięciem w talii podkreślającym smukłą sylwetkę. Biodra kołysały się kusząco, smukłe nogi zdawały się sięgać nieba.

Wpierdol i do lochu

Zarządca więzienia ziewnął, leniwie przeciągnął się na krześle i krzyknął:

– Dawać następnego!

Strażnicy wprowadzili kobietę, której piękno, jeśli kiedykolwiek istniało, minęło wiele lat temu. Ubranie miała poszarpane, odsłaniające pulchne, pokryte brudem ciało. Wchodząc do pomieszczenia, uśmiechała się lubieżnie, prezentując swoje braki w uzębieniu. Starała się wyglądać ponętnie, szukając pomocy u któregoś ze strażników. Zarządca spojrzał na kobietę krytycznie i zapytał sekretarza:

– Jakie zarzuty?

Mechorarium

– Mój Rakietowiec wyposażony jest w wyrzutnię rakiet dalekiego zasięgu typu Hellfire. W czasie bitwy o Mech City sam zniszczył cztery wrogie jednostki latające oraz siedem maszyn kroczących. W tym dwie ciężkozbrojne typu D. Do tego posiada tryb poszukiwań, który sam namierza potencjalne cele z odległości ponad dziesięciu klików.

– Eee tam… Zwiadowczy CRT8 Scout, którym steruję, podczas ostatniej potyczki z klanem Predatorów zdobył flagę. Do tego dwanaście potwierdzonych fragów i ani jednego uszkodzenia. Zdominowaliśmy rozgrywki na następne kilkanaście kolejek.

Danie główne

Tubylcy mieli już wszystko przygotowane. Nad olbrzymim ogniskiem zawieszone były dwa kociołki. W jednym grzała się woda, do której wrzucono banga, lokalny przysmak podobny w smaku i konsystencji do ryżu. W drugim pichciła się właściwa potrawka. Stojące nieopodal kobiety sprawnie kroiły czosnek, cebulę, marchew, pietruszkę oraz coś przypominającego wyglądem paprykę. Co i raz któraś podchodziła i wrzucała gotowy składnik do kociołka. Wódz plemienia, siedząc na wiklinowym tronie przygotowywał mieszankę ziół. Wyczuwałem liść laurowy, sól, pieprz oraz natkę pietruszki. Zapachy

Hycle

- Zbierajcie się – powiedziała Albinson, wchodząc do pomieszczenia. – Dostałam zgłoszenie o sforze bezpańskich w okolicach starej dzielnicy przemysłowej.

Mężczyźni, do tej pory wygodnie siedzący na kanapach, leniwie ruszyli się z miejsc. De Giralomo zgarnął ze stołu holokarty, nawet nie starając się ukryć ich przed wzrokiem przełożonej.

- Dużo ich? – spytał Hedlund.

- Nie mam dokładnych informacji. W razie czego weźcie ze sobą ostrą amunicję. Wolałabym nie zabijać, ale jeśli sytuacja was do tego zmusi, przymknę oko.

- Tak jest, szefowo.

Malik Wspaniały

– Brałem udział w czterech wojennych kampaniach. Dwudziestu sześciu bitwach, niezliczonych potyczkach, starciach i pościgach. W pojedynkach zabiłem Hektora Nikczemnego i Likara Złowieszczego. Przedzierając się przez Podmokłe Moczary, znalazłem leże ostatniego szkarłatnego smoka. Bestia poległa pod ciosami mojego miecza, a wszystkie jaja, jakie znalazłem w gnieździe, utopiłem w bagnie. Wytropiłem Bestię trapiącą mieszkańców Południowej Marchii i uchroniłem królestwo przed inwazją jaszczuroludzi. Jestem największym bohaterem, jakiego poznał ten świat. Jestem niepoko...

Niebyt

Mogę popełnić błąd, wszystko stracić od ręki,

Może już go zrobiłem, myśląc, że był niewielki

WWO Mogę wszystko

Powoli unosił się, czując dziwną lekkość. Kolory wyblakły, przechodząc we wszechogarniającą czerń. Widział swoje ciało, leżące na szpitalnym łóżku. Wychudzony, wymizerowany starzec, przy którym nikt nie czuwał. Wiedział, że nadszedł kres. Jego nic nieznaczące życie dobiegało końca. Spróbował się rozejrzeć, ale dookoła była jedynie ciemność.

Przypowieść o kupcu i rybaku

       W Karingen, stolicy Doliny Sześciu Miast, żył pewien kupiec imieniem Hukosz. Po ojcu odziedziczył niewielki tartak leżący na skraju Sosnowej Kniej. Dzięki sprytowi, szczęściu i smykałce do interesów w kilka lat stał się jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych mieszkańców miasta. Pierwsze duże pieniądze zarobił, sprowadzając spoza doliny heban. Przy tartaku postawił stolarnię i budował z ciemnego drewna meble cieszące się wśród karingeńskich elit olbrzymią popularnością. Za zarobione pieniądze kupił podupadającą

Strony

Subskrybuj RSS - Artur Grzelak