Konrad Staszewski

Upiór

Znów go doganiałem. Nie liczyłem, który raz i którą noc z rzędu. Ani tego, ile razy zwalniał i dawał mi złudną nadzieję, że tym razem go unicestwię.

Tak, unicestwienie to dobre określenie na to, co miałem zrobić. Bo zabić go nie mogłem. Przynajmniej nie w tradycyjny sposób i nie tradycyjną bronią. Ona nigdy nie była skuteczna przeciwko upiorom. Dlatego tej nocy, w której co roku otwierają się Bramy, miałem wspomaganie magią. Chyba to wyczuł, bo zdawało mi się, że rzadziej dawał mi się dogonić i potyczki z nim były dużo trudniejsze, niż te wcześniejsze.

W imię ojczyzny

Cicho, niemalże na palcach zbliżyłem się do schylającego się czterdziestoczteroletniego mężczyzny. Podnosił z ziemi zapalniczkę, która wypadła mu z dłoni. Widziałem, jak ktoś go, niechcący, mijając na przejściu dla pieszych, popchnął. Widać było, że przechodzień gdzieś się śpieszył, ale nie on mnie interesował. Tak samo jak nie zwracałem uwagi na ludzi, których mnóstwo przewijało się przez zamkniętą dla ruchu samochodowego ulicę. Kiedyś zastanawiało mnie, dlaczego niektórzy nadal przechodzą po pasach, mimo że ulica jest zamknięta od kilku lat. Doszedłem wtedy do wniosku, że to

Pamiętam, że...

Pamiętam, że studiowaliśmy na jednej uczelni i na wykładzie zainteresowałem ją moimi wierszami. Pamiętam, że napisała mi na kartce, iż nie ma serca tylko fantom, a ja w to nie wierzyłem. Pamiętam, że mieliśmy wspólne zainteresowania magią i byłem tak zaślepiony miłością, iż prawie dałem się zniszczyć. Pamiętam, że się rozstaliśmy w nienawiści, ale nadal w głębi serca byłem romantykiem i twórczością podbiłem inne serce.

Pamiętam, że się ożeniłem, byłem szczęśliwy, a także miałem kochającą rodzinę.

Pamiętam, że zostałem zdradzony i postanowiłem wybaczyć.

Subskrybuj RSS - Konrad Staszewski