Marek „malynosorozec” Witkowski

Dzień, w którym ocaliłem świat

Na imię mam Nicolas. Kawaler. Trzy tysiące złotych brutto. Dwa kredyty. Własna kawalerka. Dziesięcioletnie Audi. W chwili śmierci miałem trzydzieści dwa lata. Przez całe życie byłem nikim.

Szkoła skończona z wyróżnieniem. Potem studia. Pierwsze staże. Średnio płatna praca. Kilku przyjaciół. Wielu znajomych. Zamiłowanie do alkoholu. Chęć zmiany na lepsze.

A teraz przyglądam się biernie, jak medycy starają się ratować ludzkie życia, walcząc z czasem o tych kilka dusz…

Opowiem Ci o dniu, w którym ocaliłem świat. Cały świat.

Tak oto kończy się świat

Tak oto kończy się świat

Tak oto kończy się świat

Tak oto kończy się świat

Nie z hukiem, ale ze skowytem.*

Słońce świeci. Ptaki śpiewają. Z okien pobliskich bloków słychać głośną muzykę. Dzień jak każdy inny. No może niezupełnie..

Dziś pan Stefan nie mógł skorzystać ze swojego wysłużonego samochodu. Coś nawaliło, więc oddał go rano do mechanika. I teraz, po ciężkim dniu pracy, pan Stefan musi czekać na przystanku, aż autobus raczy się wreszcie pojawić…

Tak oto kończy się świat…

Subskrybuj RSS - Marek „malynosorozec” Witkowski