Maciej Bachorski

Reguła Rothmana

Ogień. Płynny ogień, zalewający wszystko dookoła.

Wystarczyło pół godziny od rozbrzmienia pierwszego sygnału alarmowego, żeby większa część ponad półtysięcznej populacji zbudowanego na kształt poskręcanej dętki samochodowej Drugiego Słońca roztopiła się jak plastik nad ogniskiem.

Praca z syntezą termojądrową to jazda na oparach piekieł, zwykł mówić mój ojciec. Kwestia czasu, kiedy dosięgną nas płomienie. Cholerny dupek nigdy się nie mylił.

Subskrybuj RSS - Maciej Bachorski