Konrad Jaskólski

Jedną nogą na tamtym świecie

Słota. Ciemno, chłód, deszcz. Liście odpadają od drzew jak wystraszone ptaki, chmarami, w stadach. Rzucają się na wiatr w popłochu, bez opamiętania, chcąc zobaczyć świat, przeżyć coś więcej niż nudne życie na gałęzi, oderwać się od rutyny, dać się ponieść fantazji i tęsknocie za czymś nowym. Niektóre ostrożnie suną po chodniku i ulicy, skradając się niepewnie. Inne szybują wysoko nad domami, jakby frunęły z odległych lądów. Jeszcze inne, szukając schronienia, ciepłego kąta w zamkniętych oknach i drzwiach domostw, miotają się tu i tam w obłędnym

Strzała Zenona

Kłak wcisnął guzik. Elektryczna szyba osunęła się, odsłaniając zimowy świat za oknem samochodu. Umieszczona na krawędzi drzwi dłoń odbezpieczyła pistolet. Łuska po strzale odbiła się od karoserii i spadła na ziemię. Dłoń z bronią bezwładnie opadła, jakby sama została śmiertelnie trafiona.

  – Mógłbyś nie strzelać, jak rozlewam? – oburzył się Paradoks, który nalewał do plastikowych kubków Captaina Morgana. – Zobacz, co narobiłeś – dodał, wskazując głową plamę po rozlanym trunku.

Trance runners

- Może przeszlibyśmy do konkretów? - zapytałem wprost rosłego i tłustego rodaka, zawodowego kierowcę autobusów miejskich. Oprócz tego, że brzuch miał większy od całej sylwetki, to jeszcze lewe oko było niebieskie, a prawe zielone. Na imię miał Bartek.

Wariacja z powtórzeniem

Jesienny wiatr dmucha od morza. Fale rozbijają się przy plaży i daleko od lądu. Szum niesie się po wymarłym miasteczku. W parku, przy opustoszałym bulwarze, w ulicznych zakamarkach słychać tylko puste powietrze. Jest zimne, wilgotne, przeszywające. Wbija się w materię, dociera do komórek, atomów.

Ławka przy skwerze, na której jeszcze parę dni temu tłumnie wysiadywali turyści, stoi bezużytecznie jak na środku pustyni, smagana tylko wiatrem. Listwy w siedzisku i oparciu przytwierdzone są do stali śrubami.

Od zera do nieskończoności z z powrotem

Młotkowice. Mała, nieznana wioska na Kielecczyźnie. Dziewięć domów, jedna droga, lasy, rozległe przestrzenie. Czas. Ogrom czasu. Nieograniczona ilość. Nieskończone godziny, dni, lata. Bez upływu.

Upalny dzień. Temperatura powietrza: trzydzieści cztery stopnie. Sześć większych i jedenaście mniejszych chmur na niebie. Jedno słońce. Prędkość wiatru: zero.

Subskrybuj RSS - Konrad Jaskólski