Bartosz Wrembel

Spacer

– Dlaczego zawsze ja mam ją wyprowadzać!? – krzyknął.

            – Bo ja tak powiedziałam! – skrzyżowała ręce na piersi i prychnęła jak dzika kotka.

            – Skarbie... – złagodniał, spoglądając na jej drżące ciało z obawą. – Nie zaczynaj znowu.

            – Dlaczego – powiedziała spokojniej – nie chcesz wyprowadzić Kulki? Wstydzisz się jej?

Rytuał

Niedawno obchodziła siódme urodziny. Była maleńka. Zza oparcia ławki widać było tylko czubek jej głowy. Główki, którą pokrywały długie blond włosy. Do jej uszu dobiegał anielski śpiew. Przyszedł jej czas, czuła to. Wstała, wyszła z ławki. Ustawiła się za niską staruszką. Ruszyły. Z naprzeciwka, po jej lewej stronie, wracali ludzie. Mieli nieobecny wzrok. Niektórzy zamknięte oczy. Z kącików ust spływały im strużki krwi. Była coraz bliżej. Staruszka przed nią podniosła się z kolan i oddaliła nieśpiesznie. Teraz ona. Uklękła.

Subskrybuj RSS - Bartosz Wrembel