Aleksandra Brożek

Pitraszenie

Przeraźliwy krzyk dziecka zagłuszył na moment dobiegający z ulicy szum.

Niezrażona, kontynuowała rozpoczętą pracę. Niezwykle ostry, przed godziną naostrzony nóż, był niezbędny przy oddzielaniu skóry od mięsa. Nie było to tak łatwe zadanie, jak mogłoby się wydawać laikom, lecz żmudna i ciężka praca. Skóra odchodziła powoli, tymczasem ona, nieugięta oprawczyni, zdążyła już sobie pokaleczyć palce.

Jeszcze jeden, już nie tak głośny, krzyk.

Beata ze złością rzuciła nóż na podłogę i podeszła do okna, aby zatrzasnąć je z hukiem.

– Cholerne bachory – mruknęła.

Subskrybuj RSS - Aleksandra Brożek