Łukasz Kieczka

Pycha zapycha

Dzięki najnowszej technologii oraz legendarnej już odwadze naszego gatunku, pewnego dnia człowiek postawił nogę na wątpliwej powierzchni Słońca. Rzecz jasna, nie zamierzał poprzestać na tym jednym kroczku. Niepomni czyhających niebezpieczeństw poszukiwacze dokumentowali wyprawy na północne, południowe i wschodnie tereny. Ostatniego dnia ekspedycja przesłała buńczuczny komunikat:

- Tutaj Poskramiacze Ognia. Ten dzień przejdzie do historii. Siedemdziesiąt-pięć procent misji zakończonej sukcesem. Jeszcze jedna wycieczka i wracamy. Bułka z masłem. Szykujcie szampany.

Wakacyjny podryw

Jacek Zombiak słynął z poczucia humoru. Nic dziwnego, że przepadały za nim zastępy mniej lub bardziej rozkładających się przedstawicielek płci niegdyś pięknej. Ale Jackowi wciąż było mało – zapragnął świeżego mięska. Przypudrował nosek, machnął zwłoki samoopalaczem i, skryty za ciemnymi okularami, wybrał się na łowy do podmiejskiej dyskoteki.

Amator recyklingu

Dawno tak dobrze się nie bawił. Ba, nawet nie musiał zanadto starać się z bajerą – oddała mu swe wdzięki bez mrugnięcia oka. W ostrym świetle jarzeniówki pozwoliła zedrzeć z siebie eleganckie ubranie, a następnie spenetrować najskrytsze zakamarki jej kruchego ciała. Żadna z jej poprzedniczek nie była tak wyrozumiała, tak wyniosła w swoim milczeniu. Nie krzyknęła też, gdy szarpnął ją za włosy – rudy kosmyk zatrzyma sobie na pamiątkę. A gdy wgryzł się w jej smukłą szyję, nie uroniła ani łezki. Zuch dziewczyna!

Spacerem przez brydż

Obserwował ją zza krzaka. Młoda, zgrabna, samotna spacerowiczka. – Czegóż tu więcej chcieć od życia? Pociągnął dla kurażu łyk samogonu i ruszył jej śladem.

Początkowo trzymał bezpieczny dystans, lecz gdy przeszła przez mostek i skręciła w ciemną alejkę, postanowił przystąpić do dzieła. Minął zakręt i stanął jak wryty. Kobieta stała na środku ścieżki. Będzie łatwiej niż myślał.

Znowu się rozpadało

– Znowu się rozpadało – oznajmił.

– Może następnym razem wstaniesz wcześniej? – rzuciła od niechcenia.

 – Może, może... morze daje i zabiera – filozofował z nieukrywaną złością.

 – Jakoś sąsiad potrafi... – zaczęła.

 – Gówno potrafi! Chcesz jeść gówno, to się przeprowadź! – ryknął.

 – A może tak zrobię?! Dość już mam żarcia wodorostów! Ciągle tylko: „Jutro coś znajdę, jutro będzie mięso..”. Frajer z ciebie i tyle! – trajkotała.

 – I znalazłem!

Najemnik

Szeregowy zajął miejsce naprzeciw łysiejącego urzędnika. Ten obrzucił go pogardliwym spojrzeniem i zaczął wywiad:

– Imię?

– Adam.

– Nazwisko?

– Ewa.

– Wiek?

– Podobno dwudziesty pierwszy...

– Pan pyta czy twierdzi?

– Twierdzę?

– Taaak. Gdzie ja to byłem?

– A gdzie pana nie było?

– Pytanie powinno brzmieć – „kiedy”?

– Okej. Kiedy pana nie było?

– To ja tutaj zadaję pytania! A zatem: szczepienia ochronne?

– Cholera, ebola, wąglik; wszystkie mikroczipy na miejscu.

Mundialowo

– Idziesz pokopać?

 Małego Karolka nie trzeba było długo namawiać. Błyskawicznie wsunął znoszone trampki i wybiegł na skąpane w lipcowym słońcu podwórko. Inni chłopcy ćwiczyli już podania, a dziewczynki stojące w cieniu obserwowały rówieśników z obrzydzeniem.

– Tera ja! Tera ja! – Karolek odepchnął młodszego kolegę i z całej siły oddał strzał. Rozległ się trzask łamanej gałęzi i chłopiec padł na ziemię, wijąc się z bólu.

– Poka, poka ... Eee, tylko siniak – Werdykt był bezlitosny.

– Nie mogę jej nigdzie znaleźć... – martwił się najmłodszy piłkarz.

Subskrybuj RSS - Łukasz Kieczka