Tomasz Borkowski

Patrz w lusterka

– Panowie – zagulgotał Łowczy Spig Ą/2 – powtórzę to po raz ostatni, bo wkrótce wkraczamy do akcji.

„Panowie” nie oddaje w pełni znaczenia słowa użytego przez Łowczego (którego także można by nazwać Łowczą, Łowczyną, Łowczycem, Łowczęciem itp.), bo wśród Spigów występuje siedem płci uzyskujących rozmaite potomstwo w zależności od wielu czynników, na omówienie których nie ma tutaj miejsca. W każdym razie użyty termin nieco bardziej odnosi się do osobników płci zbliżonej do męskiej niż jakiejkolwiek innej.

Żelazowa Wola

Zadzwonił pan Tanaka z „Dentsu”.

– Mamy wielką wystawę w Osace.

  Byłem w terenie. Przebudowywaliśmy całkowicie założenie ogrodowe wokół zamku Książ na Dolnym Śląsku. Do tego padało...

– Przepraszam na chwilę – powiedziałem grzecznie do pana Tanaki. – Zaraz będę do pana dyspozycji. Tylko muszę pokrzyczeć na robotników.

  Szybko zmieszałem z błotem operatora spychacza, potem zamknąłem się w swoim aucie i wybrałem numer pana Tanaki.

– Słucham uprzejmie – powiedziałem. – Co to za wystawa?

Terapia grudniowa

Doktor: Wygodnie panu?

Pacjent: Godne posłanie.

Doktor: Zacznijmy od tych zwierząt w poczekalni...

Pacjent: Pokryję koszta wszelkich zniszczeń.

Doktor: Na razie są spokojne.

Pacjent: To roślinożerne bestie.

Doktor: Zostawmy to. A pańska matka?

Pacjent: Była cnotliwą szlachcianką kapadocką. O jej życiu nie wiadomo zgoła nic.

Doktor: Zawsze pan tak się ubiera?

Pacjent: Kiedyś odziewałem się inaczej. W tym kłopot.

Doktor: To znaczy?

Szkoła przetrwania

Ostra maczeta we wprawnych dłoniach stanowi doskonałe, uniwersalne narzędzie. Nie wychodzę z domu bez maczety.

Tego ranka moja piątka składała się ze zdrowych i wysportowanych młodych ludzi. Humory dopisywały, choć październikowy poranek był chłodny i deszczowy.  Spotkaliśmy się w schronisku „Na górze”, które było odtąd naszym punktem A. Po krótkich formalnościach wstępnych zarzuciliśmy plecaki i wyruszyliśmy w góry. Naszym zadaniem było dotrzeć wieczorem do punktu B, odległego o jakieś dwadzieścia pięć kilometrów.

Subskrybuj RSS - Tomasz Borkowski