John Philip Johnson

Obserwując rakiety

Stoi w sadzie najdłużej. Obserwuje startujące rakiety, po jednej co siedem minut. Unosi głowę za każdym razem, gdy następna z nich wznosi się ku niebu i śledzi ją wzrokiem, póki nie zniknie. Potem opuszcza głowę, ale oczy nadal badają horyzont, dopóki nie rozlegnie się kolejny grzmot i nie pojawi niebieskie światło.

– Mogłem być pilotem kosmicznym – mówi.

– Tak, kochanie. Wiem – odpowiadam i poklepuję go po długich ramionach.

Subskrybuj RSS - John Philip Johnson