Deborah Walker

Zaczerpnij długo i głęboko trucizny Kirke

Jest coś szczególnego w mokradłach fenland, uświęconej ziemi Anglików. Płaskim, nizinnym terenie, gdzie srebrzysta, dryfująca mgła przywodzi na myśl sekrety ludzkich serc. Gdzież indziej powinien rezydować prawdziwy artysta? Z pewnością nie w pełnym kakofonii Londynie, lecz właśnie tu, w Bostonie, o rzut kamieniem od jakże dzikiego morza.

Skuty lodem ul jej umysłu

Siostra przyszła na pogrzeb naszej matki. Stała przy bramie, obserwując jak wujkowie wyciągają trumnę z przyozdobionego kwiatami karawanu – blada zjawa trzymająca się z dala od reszty żałobników.

Pierwszy gość

Ostatni dzień roku, a na dworze pada śnieg. Oczywiście, że tak. Uruchomili maszyny pogodowe na początku grudnia – śnieg na święta. Jesteśmy w salonie, czekając na pierwszego gościa. Pierwszy człowiek, który wejdzie do domu, przyniesie szczęście na cały rok.

Wujek Milo przysypia w fotelu. Nawalił się jak świnia; nigdy nie był pijakiem, ale przecież wszyscy mamy gdzieś granicę wytrzymałości.

Wujek Milo i ciocia Val mieszkają z nami. Kiedyś mieli ładne mieszkanie dla emerytów z widokiem na port. Ale rodziny powinny trzymać się razem.

Czysty i pozbawiony smaku

Śpiewamy Pieśni Soli.

Sól jest drogocenna i złożona. W przeciwieństwie do chlorku sodu. Chlorek sodu jest chemiczny, łatwy do wytworzenia w procesie próżniowym. Absolutnie czysty, nie ma żadnego smaku.

Sól ma posmak magnezu, wapnia, halogenków oraz siarczanów. Jest także pełna domieszek niezwykle rzadkich pierwiastków, których pragną złodzieje. Obfituje w życie, w drobne organizmy, słonolubne halofile.

Jajo w ogrodzie

Obserwowałam żołnierza przez lufcik na strychu.

– Alice Petrag – krzyknął przez megafon.

Skrzywiłam się. Nie spodobało mi się, że użył mojego dawnego imienia.

– Dołącz do nas. Posiadasz użyteczną wiedzę i umiejętności.

Takiego wała. Nie miałam zamiaru gnieździć się w jakimś podziemnym bunkrze z bandą nic nie wiedzących naukowców i tchórzy. Ten żołnierz był tylko niedoinformowanym pionkiem.

– Wielu bojowników takich jak ty już do nas dołączyło – dodał.

To akurat było kłamstwo. Lwia część sił zbrojnych dołączyła do bojowników.

Trzy miasta-bracia

Stwórcy w końcu przybyli, lecz ich odwiedziny przyniosły rozczarowanie.

– Nie jestem pewien, czy zrozumiałem – powiedział Kernish, najstarszy z rodzeństwa trzech miast. – Czyżbyście w toku ewolucji uwolnili się od konieczności posiadania miejsca, w którym moglibyście się osiedlić?

Siedmioro stwórców zstąpiło ze statku. Stali teraz w sali powitań Kernisha, a melodia hymnów Imperium wirowała wokół nich.

Ciotka Merkel

Anglikański kościół. Sierpniowy ślub.

Ciocia Merkel siedzi z przodu i przygląda się szczęśliwej parze. Ma na sobie przeznaczony na śluby strój – zapinany na trzy guziki, wydziergany na szydełku żakiet i pasującą do niego sukienkę. Prześwitujące przez witraże światło odbija się od jej okularów z mlecznego szkła, z oprawkami o kształcie kocich oczu.

Sibyl

Życie bywa udręką.

Duch mojej przyszłości śmierdzi popiołem.

– Myślałam, że miałaś rzucić palenie – mówię.

– To był trudny rok. – Przegrzebuje torebkę i wyciąga paczkę Marlboro Lights. – Życie nie zawsze idzie zgodnie z planem, nieprawdaż, Sybil? – Zapala papierosa i wydmuchuje obłoczek dymu w moją stronę. Dym też jest duchem, wielokrotność niematerialności.

Nieruchome niebo

Czas Kali przeminął.

Kieruję się na taras widokowy. Krew wypływa przez zadrapania na moim opancerzonym kombinezonie. Gdyby kadłub został naruszony, byłabym już martwa, jednak w jakiś sposób wciąż funkcjonują grawitacja i atmosfera.

Subskrybuj RSS - Deborah Walker