Bartłomiej Dzik

Synkretyzm

– Witajcie w kolejnym odcinku „Chrześcijan 2.0”! – rozpoczął prowadzący. – Gościmy dziś lidera katolickiej grupy blackmetalowej „Memento Mori”.

– Dzień dobry! – Młodzieniec wytarł czoło dłonią z wytatuowanym pentagramem. – Szczęść Boże!

– Pierwsze, oczywiste pytanie: jak godzicie katolicką prawowierność z black metalem?

– To bardzo proste. Nazwą i rekwizytami nawiązujemy do średniowiecznych misteriów danse macabre. Hymny do Szatana są zaś wyrazem wiary w apokatastazę, ekspresją nadziei na zbawienie nawet samego diabła.

Porządki

Generał Hernando Ibanez-Mendoza wykaligrafował podpis pod wystukaną na maszynie listą szesnastu nazwisk. Prowadził stalówkę żelazną ręką, acz z niewątpliwą gracją, jakby wiódł damę do tanga. Ostatni zawijas, ozdobny flores, kropka. Jeszcze tylko odcisk staromodnej, kolebkowej pieczęci z godłem Republiki i gotowe! Odczekał chwilę, aż atrament wyschnie, po czym odłożył kartę na drugi brzeg wielkiego, mahoniowego biurka, skąd dokładnie za cztery i pół minuty, o wpół do trzeciej, odbierze ją adiutant.

A za godzinę szesnaścioro wrogów klasowych zawiśnie na szubienicy.

Smak raju

BARTŁOMIEJ DZIK

SMAK RAJU

opowiadanie z antologii

DO DIABŁA Z BOGIEM

Oficyna wydawnicza RW2010 Poznań 2014

Redakcja: Joanna Ślużyńska

Korekta: Robert Wieczorek

Copyright © Oficyna wydawnicza RW2010

Okładka Copyright © Maciej Kaźmierczak 2014

Copyright © for the Polish edition by RW2010, 2014

e-wydanie I

ISBN 978-83-7949-117-9

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości albo fragmentu – z wyjątkiem cytatów w artykułach i recenzjach – możliwe jest tylko za zgodą wydawcy.

Neoka(tech)umenat

Anna poznała Mariana na stołówce pracowniczej, kiedy przez nieuwagę oblała go kompotem, całkiem jak w jakiejś komedii romantycznej. Marian był świeżym nabytkiem działu IT, ale na tle swoich kolegów wyróżniał się schludnością i

Limeryki

Typ idealny

Był cyborg subtelny ze Spały –

kobiety wręcz za nim szalały.

Miał wacka ze stali,

projektor seriali,

skarpetki mu też nie śmierdziały.


Murzynka ostre molestowanie

Cukiernik obleśny z Trójmiasta
interes pakował do ciasta.
Murzynka – powiada –
wydymać wypada,
to będzie smaczniejszy i basta!


Safari ekstremalne

Zboczony łowca z Czarnogóry

miast strzelby używał swej rury.

Tryb eko

– Buchachacha! – diabolicznego śmiechu skazańca nie wytłumiła nawet pancerna szyba pomiędzy narzędziem egzekucji a publicznością.

Jamie Ebbinghaus, ekoterrorysta odpowiedzialny za wysadzenie dwóch platform wiertniczych i zamach w elektrowni atomowej Saint-Alban, miał powód do przedśmiertnej satysfakcji. Ujrzał bowiem ostateczny chyba dowód, że idee, za które właśnie oddawał życie, zatryumfują – oto nawet na oparciu krzesła elektrycznego widniał certyfikat energetyczny z zaznaczoną klasą A+.

Przyjemnie umierać w akompaniamencie chichotu historii – pomyślał Jamie.

Wirtualny pasażer

Luksusowe samochody koncernu z Bawarii mają to do siebie, że aby stały się naprawdę luksusowe trzeba do podstawowej wersji dokupić dodatki za minimum pięćdziesiąt tysięcy. Rysiek był na to przygotowany, co nie znaczy, że nie chciał zaoszczędzić trochę grosza na zbędnych bajerach, od których roiło się w katalogu.

Na łonie Natury

Las gigantycznych czarnych sekwoi wywarł niesamowite wrażenie na uczniach.

– Nadszedł czas – wyjaśnił Mistrz – by wyjawić wam Najpierwszą Tajemnicę. Dotarliśmy na łono Natury. Prawdziwe łono, nie metaforyczne, bowiem Natura jest kobietą, wylegującą się na plaży gwiezdnego piasku.

Te słowa wiele rozjaśniły uczniom – choćby to, dlaczego mijane tydzień wcześniej wielkie zapadlisko nazywano „Pępkiem Świata”.

– Ale to oznacza, że zmierzamy do… – zaczął jeden młodzieniec, po czym poczerwieniał jak burak, Mistrz zaś przytaknął skinieniem.

Najsprawiedliwszy

Sędzia John Janovsky był niedoścignionym wzorem bezstronności, zbawieniem niesłusznie oskarżonych i młotem na zbrodniarzy. Najmądrzejszych rozstrzygnięć nie nazywano już potocznie Salomonowymi, ale właśnie Janovskimi, zaś adwokaci i prokuratorzy przestali odwoływać się od jego wyroków, by nie marnować czasu i publicznych pieniędzy.

Pewnego dnia znaleziono panią Janovsky zastrzeloną w sypialni kochanka z broni męża. Tak delikatna sprawa wymagała najlepszego z najlepszych, toteż oskarżony o morderstwo w afekcie John Janovsky został wyznaczony do osądzenia samego siebie.

Potęga tęczy

Wpadłem na chwilę do redakcji. Moją uwagę przykuł projekt rozkładówki. Zdjęcie pałacu jakiegoś ruskiego oligarchy, ale to nieważne. Ogrodzenie z zaostrzonych prętów było nienaturalnie upstrzone tęczowymi pasemkami. Aż się skrzywiłem.

– Ocipieliście?! Ładować na okładkę tak koszmarną aberrację chromatyczną?

Dzień Ojca

– Dziś jest „Dzień Ojca” – powiedział, nachylając się nad stołem. – Bądź grzeczna dla tatusia. Julia miała wrażenie, że kawałek tostu, który właśnie zaczęła przełykać, stał się nagle odpryskiem rozbitej szyby. Zacisnęła usta i spuściła głowę nad talerz. Jej myszate włosy dotknęły lepkiego blatu.

Dane osobowe

Bestia buchnęła siarkowym dymem i oblizała zębiska. Uwielbiała takich starych, zasuszonych władców. Byli dla niej tym, czym dla ludzi najlepsze kabanosy.

Tymczasem śmiertelnik, zamiast mdleć z przerażenia, hardo uniósł głowę:

– Smoku, znam twe prawdziwe imię. Vaer’Ab-Quos!

Wyzwoliciel

Mijało pięć wieków, odkąd półbóg-czarnoksiężnik Imeoteth samozwańczo ustanowił się imperatorem Valarii. Pięć wieków potwornego ucisku, który zmienił zielony kraj ludzi dumnych i kochających pokój w machinę poniżenia, bezwzględnej walki o byt i ogólnej beznadziei.

Horroroterapia

Andrzej pochylał się ze smętną miną nad działem ogłoszeń lokalnej gazety. Żadna z ofert pracy nie brzmiała na tyle sensownie, by się nią zainteresować – przynajmniej dopóki stan konta był niezerowy, a lodówka nie świeciła pustkami. Ostatnia praca była całkiem niezła, ale cóż – wyleciał przez głupi incydent, związany ze zbyt długim wyjściem na papierosa.

Oraming

– …i przespałem się dwa razy z żoną kierownika sekcji – Jones zakończył wyznanie grzechów.

– …idź w pokoju! – chwilę później oznajmił spowiednik.

Jones jednak nie odszedł od konfesjonału. Mężczyznę najwyraźniej coś trapiło.

– Ojcze, czy mogę jeszcze o coś zapytać?

Zabójcza refleksja

Duch krasnoluda zagadał do mnie w kolejce do Hadesu.

– Jak tu trafiłeś?

Parada równości

Pogoda za oknem była fatalna – niebo zasnute ciemnoszarymi chmurami, z których lał się lodowaty deszcz – lecz zdawało się to zupełnie nie przeszkadzać tłumowi śpiewającemu pieśni i wznoszącemu okrzyki przed pałacową bramą. Choć stolica leżała na przecięciu szlaków handlowych z trzech krain, to doprawdy jeszcze nigdy nie widziano tam tak przedziwnej menażerii. Zatrzaśnięte okiennice większości domostw wskazywały przy tym, że było to coś więcej niż kolejny barwny festyn.

Wszystko to nie wszystko

Na twarzach buszujących w salonie RTV-AGD klientów malował się specyficzny melanż wściekłości, rozczarowania i rezygnacji. Chyba najbardziej rezygnacji – pogodzenia się z okrutnym losem, który nie ma litości dla naiwnych szaraczków. Czasu na przedświąteczne zakupy było już co kot napłakał, więc wszyscy potulnie stali w gigantycznych kolejkach do kas, by słono przepłacić za swą łatwowierność. Opuszczając salon, pilnowali się bardzo, aby nie obracać głowy w stronę wielkiego banneru z hasłem:

Tele-bazar

Czarnoksiężnik Thobax wrócił do pałacu nad ranem, po nocy ciężkiej pracy – rekonstruował armię upiorów, wskrzesił syna szambelana i rzucił klątwę na dziedzica sąsiedniego królestwa.

Tymczasem metresa, zamiast gotować wonną kąpiel, gapiła się w magiczne zwierciadło transmitujące Tele-bazar.

Adaptacja

Spacerowym krokiem wracałem wieczorem do domu, żując gumę. Minąłem reklamę linii lotniczej Rotair dedykowanych dla zombiaków i ghouli – mieli samoloty bez okien i obiegu powietrza. Aż trudno uwierzyć, że od Remagizacji minęło zaledwie pół roku. Nieumarli, demony, gobliny to teraz codzienność, czy właściwie bardziej conocność. Z tego wszystkiego najgorsze okazały się, paradoksalnie, niepozorne gargulce – bo nikt nie znalazł dotąd sposobu, by nie obsrywały parapetów.

Strony

Subskrybuj RSS - Bartłomiej Dzik