Agata Matusewicz

Hiperrealizm

Wszedł do gabinetu i spojrzał na złożoną kartkę leżącą na biurku. Ciężko opadł na krzesło, drżącymi dłońmi rozwinął świstek.

RAZ, DWA, TRZY

JUŻ NIEDŁUGO ZGINIESZ TY.

NIE WIESZ KIEDY, NIE WIESZ GDZIE

PÓKI CO BAWIMY SIĘ.

Majka, pomyślał. Otworzył szufladę i położył kartkę na stosie podobnych. Odetchnął głęboko kilka razy, po czym wcisnął przycisk na telefonie.

- Pani Alu? – starał się, by jego głos brzmiał pewnie. – Proszę podejść do mnie na chwilę.

Zimne dłonie, puste oczodoły

Marek zatrzymał samochód przed posterunkiem policji. Wysiadł i wściekle trzasnął drzwiami. Niedzielny poranek, niemal środek weekendu, a on dostaje telefon od szefa. I natychmiast musi ruszać, jechać do jakiejś pipidówy na końcu świata. Ludzie COŚ tam podobno widzieli, spanikowali, domagali się natychmiastowej reakcji władzy. A że władza akurat tam miała letni domek, od razu zadzwoniła po eksperta od zjawisk nadprzyrodzonych. Jakby do poniedziałku duchy mogły im, kurwa, uciec.

Subskrybuj RSS - Agata Matusewicz