Grzegorz Paterka

Urwany film

Na pewno znacie taki schemat – facet poszedł na imprezę, popił, potańczył, a najbardziej urodziwą niewiastę oczarował historiami z egzotycznych wyjazdów. Dwa odwzajemnione uśmiechy i cięcie. Urwany film. Następną scenę rozpoczyna zbliżenie na twarz skacowanego mężczyzny i niemy okrzyk przerażenia w reakcji na widok niedawno hołubionej branki, której nijak nie potrafi rozpoznać w nagiej kobiecie, przygniatającej mu teraz ramię swym zwalistym cielskiem, odcinając wszelką drogę ucieczki. Przed telewizorem śmiechy, chichy i tak dalej. Straszny ubaw.

Film o dzikiej plaży

Najłatwiej byłoby opisać ten dzień kadrami ze starego filmu.

Oczywiście, nie aż tak starego, by dialogi trzeba zastąpić planszami z tekstem, lecz winien być on na tyle posunięty w czasie, by obraz nie pędził, a każde słowo mogło sobie w spokoju wybrzmieć. No i najważniejsze, trzy kolory: czerwony, zielony i niebieski.

Tych kolorów brak.

***

Z rozjaśnienia.

Słoneczny dzień i monochromatyczne niebo nad monochromatyczną wydmą tuż obok monochromatycznej dzikiej plaży.

Weekend

Od paru dni u Piotra mieszkał obcy facet. Sypiał w jego łóżku, wyjadał żarcie z lodówki, oglądał seriale i parę razy dziennie masturbował się, oglądając znalezione na komputerze nagie zdjęcia jego byłej dziewczyny. Nalegał, by Piotr na to patrzył.

Subskrybuj RSS - Grzegorz Paterka