Aleksander Daukszewicz

Rak

Wracał znad rzeki przed świtem. Ostrożnie, unikając ludzi i trzymając się mało uczęszczanych ścieżek – nie chciał ryzykować spotkania ze strażą parku, uznaliby go pewnie za kłusownika. Po drodze mijał uroczysko. Zatrzymał się na chwilę i popatrzył na wiekowy krzyż, stojący w miejscu dawnego świętego gaju. Tu, w dolinie Rospudy, takich miejsc było kilka. Przypomniały mu się słowa babki, która zawsze ostrzegała go przed chodzeniem nad rzekę w Noc Kupały. Uśmiechnął się na myśl o starej kobiecie i jej zabobonach. Od dawna mieszkał w mieście, a

Subskrybuj RSS - Aleksander Daukszewicz