Damian Zdanowicz

Upadek moralności

Fala uderza o brzeg.

Dzieciarnia piszczy, rozlatują się budowane drobnymi rączkami piaskowe zamki. Para emerytów niezręcznie łapie grunt. Nie byli w stanie utrzymać się na zbyt małym materacu. Stary dostaje po łbie, bo jego pani czuje, że wyglądali śmiesznie. Złapała moje spojrzenie. Pewnie żałuje, że nie zostali w domu.

Fala cofa się.

Czysta jak łza

Ten starszy z dwójki policjantów, ten z kurzymi łapkami wokół oczu okazał się dżentelmenem. Zadzwonił do niej i uprzedził o wizycie. Dzięki temu zdążyła posprzątać cały dom: starła kurze na meblach, wyczyściła toaletę i wypastowała podłogę. Chwilę zastanawiała się, czy powinna odsunąć lodówkę i wyczyścić brud, który zebrał się za nią przez ostatnie trzy dni. Zrobiła to, bo lubiła, kiedy jest czysto. Lubiła porządek.

Przez tylne drzwi

Nazywa się Daniel, ma dopiero siedem lat i jest za niski, by przeciąć linę, na której powiesił się ojciec. Ciało od dwóch dni wisi pod sufitem w sypialni rodziców. Chłopak nie wchodzi tam. Drzwi zamknął, a w szparę pod nimi wcisnął ręcznik. Nie odbiera telefonów.

Subskrybuj RSS - Damian Zdanowicz