Filip Laskowski

Grzech

Dostał najniższy wyrok, bo tylko trzymał ją za ręce. Miał dziewiętnaście lat i był z nich najmłodszy. Dręczyły go wyrzuty sumienia, na sali rozpraw płakał. Już pierwszej nocy współwięźniowie powiesili go na kracie w oknie celi. Następnego dnia odwiedził mnie jego ojciec.

– Jutro przywiozą ciało – powiedział. – Czy możesz do nas wtedy przyjść? Zapłacę.

– Wiesz, o co prosisz.

– Wiem. Przyjdziesz?

Zamyśliłem się.

– Jak miał na imię twój syn? – zapytałem.

– Łukasz. Przyjdziesz?

Subskrybuj RSS - Filip Laskowski