Dagmara Adwentowska

Spokrewnieni

Staruszka nie odbija się w lustrach, ale i tak sadzam ją przed wykładaną szylkretem toaletką. To tu leżą pudry, pomadki i szminki, lśnią flakony perfum, a z puzderek skrzącą falą wylewa się zbierana przez pokolenia biżuteria. W trójskrzydłowym zwierciadle widzę tylko własną twarz, ani ładną, ani brzydką. Ciocia Leokadia też spogląda w lustro. Stwierdza, że jeszcze mam czas, by wypięknieć. Znów czyta mi w myślach, ale się nie obrażam. Mam osiemnaście lat i wyrosłam już z buntu przeciw temu, czego zmienić nie można.

Tworząc światy

Z okazji pierwszej rocznicy zakończenia terraformowania Enceladusa zbudowałem przyszłym kolonistom bliźniacze wzgórza w kształcie kobiecych piersi. Nie powinienem tego robić, ale każdy z architektów krajobrazu, flory czy fauny zostawiał po sobie easter eggi, miniaturowe lub całkiem spore pomniki własnego sprytu, pomysłowości i brawury w nadziei, że bezczelna konstrukcja wymykająca się kształtom czy prawom natury przejdzie niezauważona przez sito cenzorów Konsorcjum. Na tle kolegów mogłem być dumny z siebie i swoich dokonań. Na

Najprzedniejsza ofiara

Gdym ci pierwszy raz przyniósł kłosy i grona, a tyś je odrzucił,  pomyślałem, że nie dość są doskonałe. Lato było zimne, ziarna urodziły się skarlałe, a owoce kwaśne. Nic dziwnego, żeś wolał jagniątko.

Lecz ty drugi raz wzgardziłeś mym darem, a na owce znów wejrzałeś łaskawie. Zacząłem podejrzewać, żeś jest bogiem drapieżnym i mięsożernym.

Trzeci rok sypię ci na ołtarz plony z mej ziemi wyrosłe, trzeci rok masz je za nic. Baranki Abla pożerasz jednak chętnie i łakomie.

Los pięknej królewny

Za siedmioma górami królowi przez wrażych sąsiadów otoczonemu córka urodziła się pierworodna. Dziedziczkę korony chciał uposażyć w atrybuty monarchy doskonałego. Sprosił wróżki piękne i dobre, czarownice atrakcyjne i przebiegłe, i wiedźmy paskudne z oblicza i charakteru, o dary stosowne dla córy błagając. Dostała królewna mądrość, bogactwo, serc ludzkich rozeznanie i poddanych miłość.

Zamęt srogi zapanował wśród sąsiadów na te wieści. Jakże wojny toczyć z tak obdarzonym  wrogiem? Jeden tylko siedział za stołem wesoły i spokojny o przyszłość.

Wielki triumf ludzkości - konkurs "W poszukiwaniu nieskończoności"

Ciało Li McColli, 999. admirała Pierwszej Floty Zjednoczonych Stanów Ziemi, Księżyca i Marsa, spoczywało na twardej jak kości wszechświata leżance, przypięte mocno pasami. Na wszelki wypadek. Sztuczna grawitacja ostatnio wysiadała. Jakoś tak od śmierci 807. admirała.

Drzewo poznania

Pierwszym, co zrobiłem po samotnym powrocie z pogrzebu pradziadka, było przecięcie sekatorem kłódki na bramie od ogrodu i odmotanie gordyjskiego węzła z drutu kolczastego. Potem odnalazłem rosnącą w załomie ogrodzenia czarną wiśnię. Rwałem z gałęzi mięsiste owoce i garściami pakowałem do ust. Lepki, gęsty sok spływał mi po brodzie. Żarłem je prawie nie gryząc, łykałem razem z pestkami, łapczywie, niemal nie czując smaku. Przyjemność degustacji zastępowała mi świadomość spożywania owocu zakazanego. Złamałem

Subskrybuj RSS - Dagmara Adwentowska