Agnieszka Zienkowicz

Maleństwo

Obserwuję, jak żona tuli naszego synka, pierworodnego. Kołysząc go w ramionach, uśmiecha się i czule gładzi jego delikatne, rzadkie włoski. Po chwili marszczy nos i ćwierka do dziecka:

– Oj, mój mały smrodek. – Zbliża twarz do maleństwa i uśmiecha się jeszcze szerzej. – Chyba trzeba komuś zmienić pieluszkę.

Kładzie synka na kanapie i powoli rozpina niebieskie śpioszki. Po chwili zużyty pampers ląduje w koszu, a żona obcałowuje gołe nóżki naszego dziecka. Jest taka szczęśliwa, beztroska.

Lalka

Doktor postawił świeczkę na stoliku, przymknął drzwi i zaczął się rozbierać.

Całkiem nagi usiadł ciężko na łóżku. Stary, drewniany stelaż zaskrzypiał przeraźliwie pod naporem otyłego ciała. Wokół panowała niemal kompletna ciemność; łojowa świeca przykryta brudnym, okopconym kloszem ledwo rozpraszała mrok.

Subskrybuj RSS - Agnieszka Zienkowicz