Mikołaj Tomaszek

Piasek, krew i niebo

Tego letniego dnia niebo było szare. Fale u piaszczystego brzegu nieopodal rybackiej wioski marszczyły się ponuro, gdy z szarówki poranka powoli wyłaniały się podłużne łodzie. U ich dziobnic zamocowano topornie ciosane smocze głowy. Miały one odstraszać opiekuńcze duchy wybrzeża i pobliskich wiosek. Pasażerowie drakkarów nie zaniedbali tego zwyczaju przodków, nawet gdy wiedzieli, że mieszkańcy tych ziem wyrzekli się opieki dawnych bóstw na rzecz nowego, uniwersalnego boga. Lecz czy zamknięty i czczony w kamiennych budowlach mógł ich wspierać pod

Konkurs stusłówkowy Bohater z tornistrem - Oj, będzie szlaban

„Idź do szkoły” – mówili. „Będzie fajnie” – mówili.

Roland westchnął. Przecież nie mógł przewidzieć tego, że model Wielkiego Zderzacza Hadronów, zbudowany specjalnie na zaliczenie semestru, zadziała aż za dobrze. Sprawdziły się ponure przewidywania kilku laików ostrzegających przed uruchamianiem oryginału – czarna dziura pochłonęła już co najbliższe ławki, nauczyciela i właśnie zabierała się do okien.

Subskrybuj RSS - Mikołaj Tomaszek