Emil Strzeszewski

Jamnik

Tym razem przyszli wcześniej. We dwójkę, jeszcze przed otwarciem baru. To miała być kolejna z hazardowych nocy, szybko jednak okazało się, że może nie dojść do skutku.

- Więc albo płacisz, albo... – powiedział pierwszy. Nawet siedząc na stołku wydawał się wysoki. Był wyjątkowo zadbany, gładko ogolony, uczesany i w garniturze. Gdy milczał, sprawiał odpowiednie wrażenie, nawet przyciągał wzrok. Za to gdy tylko otwierał usta, czar pryskał i znowu był ordynarnym półgłówkiem.

Subskrybuj RSS - Emil Strzeszewski