Szymon Teżewski

Dobranoc

Gdybym mówił językami ludzi, to bym ci wszystko powiedział.

Ale mogę tylko patrzeć cicho i z rzadka dotykać cię we śnie. I szepcę ci do ucha, zimną dłonią gładzę palące policzki. Nie uciekaj tylko.

To z moich tchnień rodzą się koszmary. To przez moje chore fantazje budzisz się zlany potem i to ja, nikt inny, każę ci myśleć o tym, co będzie później.

Nocą

Przy najlżejszym ruchu powietrza drżę cały, jak gdyby dopiero wiatr uwydatniał moje wewnętrzne drżenie. Ale i gałęzie chwieją się lekko, a w takich gałęziach nikt mnie nie zauważy. Albo to będzie mój koniec.

          Siedzi na łóżku, wpatrzona w komputer jak w zaczarowane lusterko. Jej oczy są duże i nieobecne, lekko roześmiane, ale bez wyrazu. Martwe. I o ile tylko mogę się jeszcze czegokolwiek bać - to takich oczu się boję. Jej oczu.

Subskrybuj RSS - Szymon Teżewski