Jędrzej Burszta

Spiritus

Skurczybyk uwziął się na niego, nie dawał spokoju. Nieznośnemu dudnieniu towarzyszył trzask pękających szyb i obsuwanie się dachówek. Skrzypienie szafki w barku. Dmuchnięcie chłodnego powietrza na odsłoniętą szyję, a gdy tylko zdarzyło mu się zdrzemnąć: pstryk, pstryk. Jakby kościeja wyczołgała się z ciemnego kąta, jej wyszczerbiony czerep grzechotał tuż przy uchu Franciszka, oślizgły, eteryczny jęzor wślizgiwał się pomiędzy kowadełko a młoteczek, podrażniał zwoje mózgowe. Nie był to jednak żaden świszczący na wietrze kościotrup, którego Franciszek

Subskrybuj RSS - Jędrzej Burszta